23 wrz 2010

Typowe narzędzia do FGM - Female Genital Mutilation - obrzezania kobiet




Tym powyżej dokonywane są obrzezania kobiet .


Z uwagi na drastyczne zdjęcia podaję tylko link : http://www.middle-east-info.org/league/somalia/fgmpictures.htm

Wielka Brytania: imam z Libii obnażył się przed 12-latką.

Abrahim Ghait został skazany za obnażenie się w parku miejskim przed dwoma kobietami, w tym 12-letnią dziewczynką - podaje brytyjski "Daily Mail". Ghait jest jednym z czołowych libijskich imamów, przybył do Wielkiej Brytanii by świętować Ramadan.

Ghait jest jednym z 21 imamów z Libii, którzy zostali zaproszeni przez Stowarzyszenie Arabskie w Wielkiej Brytanii by głosić kazania w meczetach podczas ramadanu. Duchowny zatrzymał się w mieszkaniu w dzielnicy Easton w Bristolu, w południowo-zachodniej Anglii.

Powiedział 12-latce, ze jego penis nazywa się "Lexie"

Podczas swojego pobytu w Wielkiej Brytanii imam dwukrotnie obnażył strefy intymne w parku miejskim. Do pierwszego incydentu doszło 13 sierpnia, o 19.54. Ghait obnażył się wówczas przed 28-letnią kobietą, która wracała do domu z siłowni. Kobieta mówiła, że widziała z daleka Ghaita stojącego za koszem na śmieci obok kładki dla pieszych. Gdy przechodziła obok niego, mężczyzna z opuszczonymi spodniami wyszedł zza kosza. Podczas tego incydentu w pobliżu znajdowały się małe dzieci.
Trzy dni później, 16 sierpnia, duchowny obnażył się w tym samym parku przed 12-letnią dziewczynką i powiedział jej, że jego genitalia nazywają się "Lexie".

Niedługo po tym incydencie Ghait został aresztowany. Wkrótce później stawił się na przesłuchanie w sądzie, gdzie miał złożyć wniosek o zwolnienie za kaucją. Zamiast tego mężczyzna przyznał się do winy. Sąd skazał go na 12 tygodni pozbawienia wolności. Duchowny został też wpisany na 15 lat do rejestru przestępców seksualnych.

"Był ramadan, on nie powinien nawet patrzeć na kobiety"

Ghait po raz pierwszy zwrócił na siebie uwagę muzułmańskiego świata, gdy w wieku 17 lat nauczył się na pamięć Koranu. Wyrokiem bristolskiego sądu jest oburzony przewodniczący Stowarzyszenia Arabskiego, Mohamed El Haddad. Jego zdaniem Ghait przyznał się do winy tylko dlatego, bo myślał, że nie zostanie skazany na karę więzienia.

- To niemożliwe, że zrobił coś takiego. Myślicie, że przywódca religijny zaszkodziłby swojej społeczności w ten sposób? - pytał dziennikarzy - To działo się w parku, w środku miasta, w środku dnia. Był ramadan, a on pościł, nie powinien nawet patrzeć na kobiety. (...) Jest sławnym na cały świat imamem z meczetu w Libii, spędził 15 lat studiując Koran - tłumaczył.

El Haddad uważa, że sąd skazując Ghaita "niszczy przyszłość ważnej osoby". - Po prostu nie mogę w to uwierzyć - dodał.

gazeta.pl

21 wrz 2010

Algieria - 3 lata więzienia za nieprzestrzeganie islamskiego postu

Algierski prokurator zażądał kar trzech lat więzienia dla dwóch chrześcijan, który nie pościli w czasie ramadanu. Ich adwokaci domagali się uniewinnienia, argumentując, że żadne prawo nie zakazuje obywatelom przerwania postu w czasie ramadanu.

- Algieria ratyfikowała międzynarodowe konwencje dotyczące swobody wyznania. To jest wyraźne pogwałcenie konstytucji - oznajmiła adwokat Mokrane Ait Larbi. Wyrok zostanie ogłoszony 5 października.

- Jestem optymistą - powiedział agencji AFP jeden z oskarżonych, Hocine Hocini, po wyjściu z sądu w miejscowości Ain el Hammam na wschodzie Algierii. - Nie żałuję, jestem chrześcijaninem i przyznaję się do tego - dodał. Hocini, 44-letni dziennikarz, został przesłuchany przez policję 13 sierpnia wraz z kolegą, 34-letnim Salemem Fellakiem. Jak twierdzą, zostali zatrzymani, gdy kończyli posiłek w odosobnionym miejscu na budowie. Oskarżono ich o naruszenie zasad islamu.
Przed sądem zebrały się setki osób wyrażających poparcie dla oskarżonych. Wśród nich był zwierzchnik Kościoła protestanckiego w Algierii, pastor Mustafa Krim. - Niepokoję się losem chrześcijan w Algierii, głównie protestantów - powiedział pastor Krim, według którego od lat 90. ubiegłego wieku w kraju wyraźnie wzrosła liczba konwersji. Ocenia on liczbę protestantów w Algierii na 30 tysięcy, lecz algierskie ministerstwo ds. religii szacuje liczbę wszystkich chrześcijan na 11 tysięcy.

8 listopada przed algierskim sądem ma stanąć pod tym samym zarzutem kilkanaście innych osób. Chrześcijaństwo dotarło do krajów Maghrebu w III wieku i zostało wyparte przez islam w VII wieku.
onet

14 sie 2010

Islam po saudyjsku

Saudyjski duchowny Muhammad Al-Arifi: “Pragnienie rozlania krwi, strzaskania czaszek i odrywania kończyn na rzecz Allaha jest honorem dla wiernego”
Fragmenty wystąpienia saudyjskiego duchownego Muhammada Al-Arifiego, które nadała egipska Al-Rahma TV on 19 lipca 2010.

Muhammad Al-Arifi: Nie ulega wątpliwości, że człowiek, któremu Allah umożliwia poświęcenie swojej duszy i walkę na rzecz Allaha, został obdarzony wielkim honorem. Prorok Mahomet powiedział, że kurz bitwy na rzecz Allaha i dym Piekła nigdy nie spotkają się w nosie mężczyzny. […]

Przywiązanie do dżihadu na rzecz Allaha i pragnienie rozlania krwi, strzaskania czaszek i odrywania kończyn na rzecz Allaha i w obronie Jego religii jest niewątpliwie honorem dla wiernego. […]

Allah powiedział, że jeśli człowiek walczy z niewiernymi, niewierni nie będą zdolni przygotować się do walki [z muzułmanami]. Na Allaha, niewierne kraje dzisiaj – USA i ich sojusznicy – odważają się walczyć z muzułmanami, gwałcić ich kobiety i zamieniać je we wdowy, i narzucać swoje zepsucie na muzułmanów tylko dlatego, że widzą, iż muzułmanie nawet nie rozważają walki z niewiernymi i podbicia ich krajów. [...]

Wersety koraniczne dotyczące walki z niewiernymi i podbijania ich krajów mówią, że powinni nawrócić się na islam, płacić pogłówne jizya, albo zostać zabici. Gdyby muzułmanie to stosowali, nie sięgnęlibyśmy poniżenia, w jakim znajdujemy się dzisiaj.

Więcej znajdziesz: Memri

9 sie 2010

PISLAM, heretycy, "obrona" krzyża

Tyle ostatnio napisano na te tematy, że powstrzymam się od kilkuset-tysięcznego komentarza na ten temat.Zgadzam się z tym, co mówi bp Pieronek w poniższym wywiadzie.
Zastanawiam się, czy sekta z Torunia zostanie zdelegalizowana, ekskomunikowana, czy kościół potrafi skończyć z tym swoistym praniem mózgów, skądinąd biednych ludzi... Bo, że PISLAM podzieli wkrótce los LPR - uważam za pewnik; no może jeszcze załapią się do sejmu w następnych wyborach, jako partia niszowa.

Wywiad Marty Paluch z bp Tadeuszem Pieronkiem, opublikowany w kurierze lubelskim

Bp Pieronek: Ci, którzy bronią krzyża, to jakaś sekta

- Z ludźmi którzy bronią krzyża przed Pałacem Prezydenckim nie da się dogadać, bo nie trafiają do nich żadne racjonalne argumenty. To jakaś fanatyczna sekta. Z bp. Tadeuszem Pieronkiem rozmawia Marta Paluch.

Dobrze się stało, że krzyż upamiętniający tragedię smoleńską zostaje przed Pałacem Prezydenckim?

Krzyżem nie wolno manipulować! Gest harcerzy, którzy tuż po katastrofie postawili go przed Pałacem, był bardzo szlachetny. Ale na tym szlachetność się skończyła. Tego, co się działo potem, nie sposób określić inaczej jak manipulacją.

Krzyż powinien być jednak przeniesiony do kościoła?

Gdy obchodziliśmy żałobę, to był szczególny moment i wtedy ten symbol był na miejscu. Potem jednak sprawa powinna zostać zamknięta. A tu się okazało, że niektórzy krzyżem zaczęli robić politykę.
To jest po prostu niegodne. Według mnie to,co się działo przed Pałacem, nie było obroną krzyża, ale walką przeciw krzyżowi. Walką tych, którzy przez ten symbol chcą uzyskać korzyści polityczne. Ci ludzie są mali, teraz doskonale widać ich karłowatość.

Kto chciał na tym skorzystać? W mediach mówiło się o środowisku PiS, którego członkowie nie starali się łagodzić sporu, ale wręcz go mieli podsycać.

Nie chcę stawiać zarzutów konkretnym osobom. Ludzie sami widzą, co się dzieje, i mają na ten temat swoje zdanie. Ale faktem jest, że sprawa krzyża stała się elementem gry politycznej również z powodu zbliżających się wyborów.

A może z ludźmi, którzy stali przed Pałacem, można było wcześniej porozmawiać, by nie dochodziło do przepychanek z policją?

Z tymi ludźmi nie da się dogadać, bo nie trafiają do nich żadne racjonalne argumenty. To jakaś fanatyczna sekta.

Może media też zawiniły?

Racja, niestety.

Czy wobec tego kancelaria premiera dobrze zrobiła, ustępując tym ludziom i decydując, że na razie krzyż przed Pałacem zostanie?

Dopuszczenie do bójek przed Pałacem nie miałoby sensu. Może obrońcy w końcu się zmęczą, sprawa ucichnie i wygaśnie, podobnie jak było z kwestią obrony krzyży na żwirowisku. Myślę, że na to trzeba czasu.

A potem prezydent powinien nakazać krzyż po cichu usunąć?

Tak.

Jak hamaśniki dbają o swoich obywateli - upał 35 stopni i brak prądu

Choć mieszańcom Strefy Gazy doskwiera 35-stopniowy upał, to jednak nie mogą nawet włączyć wentylatora.

Wszystko przez to, że pracę przewała jedyna miejscowa elektrownia. Gaza nie płaci za paliwo - tłumaczą odcięcie dostaw energii palestyńskie władze. Władze palestyńskie przerwały dostawy paliwa ponieważ administracja Strefy będąca w rękach islamskiego Hamasu zalega z opłatami. Hamas twierdzi, że to rząd w Ramallah nie wywiązuje się ze zobowiązania i nie chce pokrywać kosztów paliwa dla elektrowni w Gazie, za które w ubiegłym roku przestała płacić Unia Europejska.
To już czwarty raz w tym roku, kiedy mieszkańcy Strefy Gazy zostają bez prądu. W okresie największych upałów mieszkańcy odczuwają jego brak szczególnie dotkliwie: rozmrażają się lodówki, nie działają wentylatory i klimatyzacja.

Wyłączona elektrownia obsługuje miasto Gaza i okolice, gdzie mieszka około pół miliona ludzi. Resztę obsługują izraelskie elektrownie.Choć mieszańcom Strefy Gazy doskwiera 35-stopniowy upał, to jednak nie mogą nawet włączyć wentylatora. Wszystko przez to, że pracę przewała jedyna miejscowa elektrownia. Gaza nie płaci za paliwo - tłumaczą odcięcie dostaw energii palestyńskie władze.

Władze palestyńskie przerwały dostawy paliwa ponieważ administracja Strefy będąca w rękach islamskiego Hamasu zalega z opłatami. Hamas twierdzi, że to rząd w Ramallah nie wywiązuje się ze zobowiązania i nie chce pokrywać kosztów paliwa dla elektrowni w Gazie, za które w ubiegłym roku przestała płacić Unia Europejska.

To już czwarty raz w tym roku, kiedy mieszkańcy Strefy Gazy zostają bez prądu. W okresie największych upałów mieszkańcy odczuwają jego brak szczególnie dotkliwie: rozmrażają się lodówki, nie działają wentylatory i klimatyzacja.

Wyłączona elektrownia obsługuje miasto Gaza i okolice, gdzie mieszka około pół miliona ludzi. Resztę obsługują izraelskie elektrownie.
RadioZet

4 sie 2010

Egipt: rząd oskarża palestyńskich terrorystów o zamachy

Egipskie władze sugerują, że to palestyńskie grupy stoją za atakami rakietowymi na Izrael i Jordanię. Grupy te mogą pochodzić ze Strefy Gazy kontrolowanej przez Hamas.
- Egipt nie będzie tolerował wykorzystywania własnych terenów przez żadną organizację, która doprowadza do naruszenia interesów kraju - cytuje anonimowe źródło rządowe agencja AFP. Tymczasem w mieście Gaza, przedstawiciel Hamasu, Salah al-Bardawil zaprzeczył jakoby akcje bojowników były związane z wystrzeleniem rakiet. - Żądamy, aby władze egipskie rozpoczęły śledztwo mające dowieść prawdziwości tych zarzutów, które uzasadniają przeciwstawienie się izraelskiej okupacji.

Egipski rząd rozpoczął przeszukiwania na półwyspie Synaj. Powodem tego było stwierdzenie przedstawiciela rządu Jordanii o posiadaniu dowodów na wystrzelenie rakiet z półwyspu.Egipskie władze sugerują, że to palestyńskie grupy stoją za atakami rakietowymi na Izrael i Jordanię. Grupy te mogą pochodzić ze Strefy Gazy kontrolowanej przez Hamas.
- Egipt nie będzie tolerował wykorzystywania własnych terenów przez żadną organizację, która doprowadza do naruszenia interesów kraju - cytuje anonimowe źródło rządowe agencja AFP. Tymczasem w mieście Gaza, przedstawiciel Hamasu, Salah al-Bardawil zaprzeczył jakoby akcje bojowników były związane z wystrzeleniem rakiet. - Żądamy, aby władze egipskie rozpoczęły śledztwo mające dowieść prawdziwości tych zarzutów, które uzasadniają przeciwstawienie się izraelskiej okupacji.

Egipski rząd rozpoczął przeszukiwania na półwyspie Synaj. Powodem tego było stwierdzenie przedstawiciela rządu Jordanii o posiadaniu dowodów na wystrzelenie rakiet z półwyspu.
Żródło:gazeta

1 sie 2010

Dziecko z Darfuru

W Gazie nie ma głodujących muzułmanów, za to bardzo wielu głoduje w Darfurze ...
Gdzie w takim razie są flotylle z darami dla Darfuru?

31 lip 2010

Marzenia Arabów o Izraelu

Wielu Palestyńczyków w Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy ma jedno marzenie: pracować lub żyć w Izraelu. Niektórzy z nich mówią, że gotowi są zapłacić bardzo dużo za uzyskanie obywatelstwa izraelskiego. Inni płacą palestyńskim i izraelskim typkom, pomagającym im przekroczyć przejścia graniczne do Izraela w poszukiwaniu pracy i lepszego życia.
To nie są nienawistni Palestyńczycy. Nie są to też poplecznicy rządów izraelskich.

Wielu Palestyńczyków uważa, że ani Hamas, ani Fatah nie robi wystarczająco dużo, by poprawić stopę życiową swoim obywatelom. Wielu liderów Fatahu, którzy ukradli biliony dolarów z międzynarodowych dotacji przeznaczonych dla Palestyńczyków, zainwestowało fortuny w hotele, resorty turystyczne, agencje nieruchomości na Zachodzie. Hamas natomiast wydaje miliony dolarów na szmuglowanie i zakup broni, rakiet i amunicji.
To hańba dla arabskich i muzułmańskich dyktatorów, szczególnie dla tych, którzy zbijają fortuny na sprzedaży ropy, że ich obywatele szukają pracy i uciekają do Izraela i na Zachód. To hańba także dla Hamasu i Fatahu, że tysiące Palestyńczyków nie może znaleźć pracy i lepszego życia u siebie.

Rządy arabskich i islamskich państw wydają biliony dolarów na budowanie nowych meczetów i madras podczas, gdy niemal połowa ich obywateli jest analfabetami i żyje na skraju ubóstwa. Ludzie z wyższym wykształceniem są zdeterminowani do szukania pracy na Zachodzie z powodu byle jakich warunków pracy i braku perspektyw na miejscu.
Brak dobrych rządów, przejrzystości prawa i zasad demokracji w tych krajach powoduje to, że muzułmanie emigrują do Ameryki Północnej, Europy, jak również do Izraela. Bogaty Arab woli wydać miliony dolarów na prywatne ZOO, niż zbudować szpital czy uniwersytet. Ale po co - kiedy on i jego rodzina może pojechać kiedy chce leczyć się w klinice Mayo czy studiować na Harvardzie?

W wielu przypadkach Palestyńczycy nie różnią się od afrykańskich imigrantów, którzy próbują dotrzeć do Izraela każdego dnia przez Egipt. Imigranci pochodzą z Sudanu, Etiopii, Erytrei, Nigerii i innych państw afrykańskich. Tak jak Palestyńczycy, Afrykanie są również gotowi zapłacić bardzo dużo za możliwość wjazdu do Izraela. Egipscy cwaniacy życzą sobie 1.000 dolarów od osoby.
Ale dla Afrykańczyków taka podróż jest szalenie niebezpieczna. W ostatnich trzech latach egipscy strażnicy graniczni zabili dziesiątki Afrykańczyków próbujących przekroczyć granicę Izraela. Podczas, gdy Egipcjanie zabijają afrykańskich imigrantów, Izrael pomaga szczęśliwcom, którym udało się przekroczyć granicę, dając im pracę, opiekę medyczną i pomoc socjalną.
To prawda, że Izrael nie jest w 100% doskonały. Ale afrykańscy muzułmanie czy chrześcijanie ciągle wolą Izrael od takich krajów jak Egipt, Jordania, Syria, Arabia Saudyjska i Iran. Tak jak jeden z uchodźców z Darfuru, mieszkający obecnie w Tel Avivie: "Czuję się tu, w kraju żydowskim, bardziej bezpieczny, niż w Sudanie czy jakimkolwiek innym kraju arabskim czy islamskim."

Dla wielu Palestyńczyków o wiele łatwiejsze jest znalezienie pracy w Izraelu czy Kanadzie niż w jakimkolwiek arabskim czy islamskim kraju (gdzie w większości stosowane są restrykcje wjazdowe wobec Palestyńczyków). Palestyńczycy nie mogą podróżować do większości arabskich i islamskich krajów bez uzyskania wizy. Zrozumiałe jest to, że Palestyńczycy muszą uzyskać wizę do USA czy krajów europejskich. Ale dlaczego wymagana jest od nich wiza, jeśli chcą odwiedzić rodzinę w Syrii, Egipcie czy Libanie?
Wielu Palestyńczyków z Zachodniego Brzegu przebywających w arabskich krajach często przetrzymywanych jest w aresztach tygodniami, miesiącami czy latami bez wyroków. Setki, jeśli nie tysiące Palestyńczyków przetrzymywanych jest w więzieniach latami bez wyroków w całym arabskim świecie - w szczególności w Syrii i Egipcie.

Tłumaczenie własne na podstawie:
Arabs and Muslims Run to Israel - Khaled Abu Toameh

29 lip 2010

Egipski dziennikarz: W rzeczywistości Gaza nie jest pod oblężona

W artykule w egipskiej gazecie „Al-Ahram” o sytuacji ekonomicznej w Gazie dziennikarz Aszraf Abu Al-Houl napisał o rosnącym przemyśle rekreacyjnym i niskich cenach produktów.

Także jako część zainteresowania sytuacją ekonomiczną w Gazie gazeta palestyńska „Al-Hayat Al-Jadida” opublikowała artykuły opisujące wytworne kurorty założone w Gazie dla nowobogackich, a palestyńska witryna internetowa relacjonowała o nowym centrum handlowym otwartym niedawno w mieście.

Poniżej fragmenty tych artykułów:


W sklepach przelewa się od towarów

Dziennikarz Aszraf Abu Al-Houl napisał w “Al-Ahram”:

"Ostatnio byłem w Gazie w połowie lutego. Wracając tam trzy tygodnie temu, stwierdziłem, że jest niemal nie do poznania… a największą niespodzianką była natura tej zmiany. Oczekiwałbym zmiany na gorsze, biorąc pod uwagę blokadę – ale w rzeczywistości jest odwrotnie; wygląda jakby wyłoniła się z blokady.

Panuje poczucie absolutnej zamożności, jak pokazują wspaniałe kurorty wzdłuż i w pobliżu wybrzeża Gazy. Ponadto zdumiał mnie widok towarów i luksusów wypełniających sklepy Gazy. Towary są tańsze niż w Egipcie, chociaż większość z nich pochodzi z rynku egipskiego i są do tego dodatkowe koszty transportu oraz koszty szmuglowania ich przez tunele – można by więc oczekiwać, że będą droższe.

Zanim zacznę sądzić po wyglądzie, co może wprowadzać w błąd… [chciałbym wskazać, że] jeździłem po nowych kurortach, z których większość jest całkiem okazała, jak również po targowiskach handlowych, żeby zweryfikować moją hipotezę. Resorty i targowiska symbolizują zamożność i dowodzą, że oblężenie jest formalne lub polityczne, ale nie ekonomiczne. Rzeczywistość [w Gazie] dowodzi, że oblężenie zostało złamane jeszcze przed zbrodnią izraelską wobec statków Flotylli Wolności pod koniec maja; wszystko już docierało do Gazy z Egiptu. Gdyby tak nie było, przedsiębiorcy nie byliby w stanie zbudować tak wielu kurortów w czasie poniżej czterech miesięcy.

Znacznie niższe ceny

"Rozpocząłem poszukiwania prawdy dotyczącej oblężenia w Rafah na sobotnim targowisku, które było przepełnione wielką ilością towarów i rozmaitych produktów – w cenach na ogół niższych niż w Egipcie, szczególnie na żywność. Niemniej nie było tam wielu klientów, a to z dwóch powodów: jeden, podaż jest znacznie większa od popytu, i dwa, wszyscy robotnicy czekali na zapłatę wynagrodzenia.

Właściciel Abu Yousuf stał w swoim sklepie otoczony setkami puszek z żywnością. Ich cena spadła znacznie w ciągu ostatnich dwóch miesięcy; w niektórych wypadkach aż o 50%. Sprzedawca odzieży, Abu Muhammad Al-Masri zauważył, że nastąpił bezprecedensowy zalew towarów na rynku odzieżowym w Gazie. Odzież dociera do Gazy z dwóch źródeł: tunele, które dostarczają dużych ilości, oraz przejście graniczne z Izraelem, przez które przybywa jeszcze więcej towaru, z których większość jest zgromadzona w porcie Aszdod [i teraz dostarczana jest do Gazy]. Wyjaśnił, że kupcy chcieli sprzedać [duże partie] towaru, żeby odzyskać część swoich pieniędzy… a więc zwiększyli podaż na rynki, co doprowadziło do obniżenia cen.

Podczas mojej wyprawy na targi Rafah i Khan Jounis zauważyłem, że kupcy drastycznie obniżali ceny towarów, żeby pozbyć się towarów przeszmuglowanych przez tunele i zapobiec ciężkim stratom… po decyzji Izraela pozwolenia na wwóz izraelskich i importowanych dóbr, jako część kroków rządu izraelskiego zmierzających do złagodzenia blokady po masakrze na Flotylli Wolności.

Mimo spadku cen z powodu nadmiaru dóbr na rynkach w Gazie, mieszkańcy wyczuwają, że nadejdą jeszcze niższe ceny z powodu złagodzenia blokady izraelskiej. Konsumenci uważnie śledzą ceny, szczególnie szmuglowanych urządzeń elektrycznych i samochodów i powstrzymują się przed kupowaniem, oczekując, że towary przybędą przez przejścia graniczne [prowadząc do dalszego spadku cen].

Sprzedawca w salonie samochodowym w Gazie powiedział, że ma nadzieję sprzedać zapasy i że nie sprowadza nowych samochodów z obawy przed ciężkimi stratami, ponieważ Izrael zdecydował na pozwolenie wwozu pojazdów do Gazy po raz pierwszy od 2006 r. Każdy spacerujący ulicami Gazy zobaczy setki, jeśli nie tysiące, samochodów, które dostały się do Gazy z Egiptu tunelami, a niektóre z nich są kradzione. U sprzedawców artykułów gospodarstwa domowego kusi wiele wszelkiego rodzaju przeszmuglowanych dóbr, których sprzedawcy chcą się pozbyć z powodu informacji o nowych produktach, na które Izrael zdecydował się pozwolić…”

Kurorty dla nowobogackich

"Kurorty w Gazie ukazują obraz zamożności, jaką cieszy się tylko kilka grup, na ogół ci, którzy wzbogacili się na blokadzie, ponieważ albo są właścicielami tuneli, albo pracują dla jednej z wielu organizacji międzynarodowych, z UNWRA na czele.

Kurorty w Gazie są podzielone na kilka [kategorii], każda z własnym zasięgiem cen. Nie jest tak jak dawniej, kiedy wszystkie stoliki na plaży były wyłącznie do użytku mieszkańców… Zauważyłem, że większość kurortów ustala pewne ceny za stoliki blisko morza i inne ceny za stoliki nieco dalej. To jest w dodatku do wysokiej opłaty za wjazd do kurortu – nie mniej niż NIS20 – a każda aktywność na [terenie kurortu] ma własną opłatę. Krótko mówiąc, rodzinna wizyta z kanapką dla każdego dziecka może kosztować do NIS500.

Kilka miesięcy temu Gaza miała tylko jeden luksusowy kurort, Zahrat Al-Madain. Dzisiaj każdego dnia otwiera się nowy, takie jak Crazy Water, Aqua Park i Al-Bustan. Właścicielami większości z nich są członkowie lub sprzymierzeńcy Hamasu. Ponadto hamasowskie władze miejskie także nakładają wysokie, jak na Gazę, opłaty za używanie publicznych plaży.

Aed Jaghi, wysoki funkcjonariusz partii Al-Watanijja, na której czele stoi członek Palestyńskiej Rady Ustawodawczej Mustafa Al-Barghout, powiedział: ‘Te kurorty zastanawiają. Logiczne jest inwestowanie w dobrych czasach - ale kiedy Gaza cierpi pod oblężeniem i istnieje możliwość nowej agresji [ze strony Izraela], nikt nie wie, jaka będzie zyskowność budowania kurortów’.

Walid Al-Awwad, członek biura politycznego Palestyńskiej Partii Narodowej, powiedział: ‘W ostatnich dwóch latach pranie pieniędzy kwitło w Gazie, co odbija się w budowie licznych kurortów – z których wszystkie należą do wpływowych osób, uczestniczących w szmuglu tunelami. W porównaniu do rosnącego bogactwa właścicieli tuneli, [status starych] zamożnych rodzin obniżył się… Zakres wytwornych kurortów odzwierciedla pojawienie się burżuazji. Część kapitału na rynkach Gazy pochodzi z aktywności kryminalnych elementów – handlarzy narkotykami, bronią i towarami szmuglowanymi przez tunele’.

Działacz praw człowieka i korespondent polityczny Mustafa Ibrahim, powiedział: ‘Budowanie kurortów na północy [Gazy] jest sprzeczne z podstawowymi zasadami inwestowania, ponieważ są to obszary narażone na ostrzał i zniszczenie ze strony nieustannego zagrożenia izraelskiego. Tak więc doświadczeni inwestorzy nie odważają się inwestować w te tereny. Elementy stojące za tymi inwestycjami [na północy], które czasami są pochopne, polegają na zyskach z szmuglu przez tunele, by to finansować… Te olbrzymie inwestycje w przemysł wypoczynkowy mają miejsce dzisiaj w Gazie, w czasach, kiedy 80% mieszkańców zależy od pomocy z UNWRA i innych organizacji, a bezrobocie sięga 45%. Tworzy to wypaczony obraz, szczególnie, kiedy w sklepach są sterty towarów, co nie odzwierciedla sytuacji ekonomicznej. Być może obecny rząd stworzył ten wypaczony obraz, żeby pokazać, iż udało mu się przerwać oblężenie..."

Żródło: Memri