Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Arabia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Arabia. Pokaż wszystkie posty

27 maj 2012

"Szczęśliwe" kobiety z KSA buntują się

Kobieta nagabywana przez tzw policję religijną - członków Komitetu Krzewienia Cnót i Zapobiegania Złu nagrała telefonem incydent . Krzewicielom nie podobały się jej pomalowane paznokcie.



"- Moje paznokcie to nie twój interes! Nie jesteś moim szefem i nie możesz mi mówić, czy mogę nosić lakier, czy nie. Nie macie prawa! Rząd obiecał, że nie będzie już takiego nagabywania - mówi kobieta w nagraniu. I złośliwie dodaje: My tu sobie rozmawiamy, a wideo jest już w drodze na Facebooka i Twittera."


Cytuję reakcje arabów na ten filmik za gazeta.pl:
Komentarze w arabskojęzycznych mediach społecznościowych są jednak bardzo bolesne. 12 tysięcy osób skomentowało film na YouTube, większość z nich atakuje kobietę.

- Ona nie ma wstydu - pisze jeden z komentatorów. I oskarża bohaterkę filmu o prostytuowanie się. Inni komentujący nazywają ją "zdzirą" czy "szmatą". Filmowi wystawiono ponad 7 tysięcy negatywnych opinii i tylko tysiąc dwieście pozytywnych."


Nic dodać nic ująć - dno cywilizacyjne ....

10 cze 2011

Prawa człowieka po saudyjsku: 6 kobiet zatrzymano za prowadzenie samochodu

W Rijadzie - stolicy Arabii Saudyjskiej - zatrzymano sześć młodych kobiet, które ośmieliły się zasiąść za kierownicą. Wszystkie zabrano na posterunek policji i poinstruowano, by wezwały "męskich opiekunów".

Jedna z zatrzymanych, Rasza al-Duwaisi, powiedziała agencji Reutera przez telefon, że panie spotkały się nie po raz pierwszy, by uczyć się nawzajem prowadzenia samochodu. Trzy z nich są siostrami, z pozostałymi trzema poznały się na Facebooku i Twitterze.
W Arabii Saudyjskiej nie ma wprawdzie formalnego zakazu prowadzenia samochodów przez kobiety, ale prawa jazdy wydaje się tam wyłącznie mężczyznom. Wśród Saudyjek budzi to coraz więcej sprzeciwów. - Mam prawo prowadzić i mam prawo umieć prowadzić - mówiła Rasza al-Duwaisi.
W zeszłym miesiącu w Arabii Saudyjskiej aresztowano Manal al-Szarif, która na portalu YouTube zamieściła nagranie wideo przedstawiające ją podczas prowadzenia samochodu. Manal wezwała inne Saudyjki do pójścia za jej przykładem i wyjechania 17 czerwca na drogi, ze zdobytymi za granicą prawami jazdy. Grozi jej oskarżenie o "podburzanie opinii publicznej i szarganie reputacji królestwa".
W maju za prowadzenie samochodu zatrzymano też inną Saudyjkę - Szaimę Osamę.

Tysiące Saudyjczyków płci obojga przyłączyło się na Facebooku do grupy żądającej umożliwienia kobietom prowadzenia samochodów.


Źródło: gazeta.pl

27 lip 2010

Palestyńczycy w krajach arabskich - dlaczego media milczą?

Kiedy zdarzyło się by ONZ upomniała jakikolwiek rząd arabski w sprawie złego traktowania Palestyńczyków?

Jak to jest, że grupy i mieszkańcy kampusów uniwersyteckich w USA i Kanadzie, zwący się "pro-palestyńskimi" siedzą cicho, gdy Jordania odmawia obywatelstwa tysiącom Palestyńczyków?

Trudne położenie Palestyńczyków żyjących w krajach arabskich, a w szczególności w Libanie, jest jedną z najczęściej ignorowanych przez największe media Zachodu. Jak to jest, że przymykają oko na fakt, że Egipt, Syria, Liban, Jordania i wiele krajów arabskich stosuje restrykcje wobec Palestyńczyków?

I gdzie te grupy i pojedynczy działacze są w debatach, jakie odbywają się w Libanie
na temat nadania Palestyńczykom długo odmawianych im bazowych praw obywatelskich - jak prawo do pracy, ubezpieczeń społecznych czy opieki zdrowotnej?

Czyżby nie słyszeli oni w ogóle o tego rodzaju debatach? Przypuszczalnie nie, bo kogo obchodzą problemy poruszane przez komentatorów i korespondentów z Bliskiego Wschodu.
Bieżące "newsy" o Palestyńczykach, które nie zawierają żadnych anty-izraelskich treści bardzo rzadko trafiają na pierwsze strony zachodnich gazet.
Rozbiórka nielegalnych budynków w Jerozolimie jest, dla większości zachodnich korespondentów, dużo ważniejsza od faktu, że setki tysięcy Palestyńczyków w Libanie cierpi z powodu wielu upokarzających restrykcji.
Palestyńczycy żyjący w Libanie nie tylko nie mogą posiadać własnego majątku, ale również nie mogą korzystać z opieki zdrowotnej, mają też prawny zakaz pracy w wielu zawodach.

Czy ktokolwiek może wyobrazić sobie reakcję społeczności międzynarodowej, jeśliby Izrael jutro zakazał prawnie obywatelom arabskim pracować jako taksówkarze, dziennikarze, lekarze, kucharze, kelnerzy, inżynierowie czy prawnicy? Albo gdyby Minister Edukacji Izraela zarządził zakaz nauczania arabskich dzieci na uniwersytetach i w szkołach?

Do 2005 roku libańskie prawo zakazywało pracy Palestyńczykom w 72 zawodach. Obecnie lista została zredukowana do 50. Nadal nie wolno im wykonywać zawodu lekarza, dziennikarza, aptekarza, prawnika.
Jak na ironię, Palestyńczykom jest o wiele łatwiej uzyskać amerykańskie czy kanadyjskie obywatelstwo niż paszport jakiegokolwiek arabskiego kraju. Do niedawna Palestyńczyk z Gazy czy Zachodniego Brzegu automatycznie otrzymywał obywatelstwo izraelskie jeśli poślubił obywatela/obywatelkę Izraela lub w ramach łączenia rodzin.

Politycy libańscy aktualnie debatują nad nowym prawem - po raz pierwszy od 62 lat - które ma nadać prawa obywatelskie Palestyńczykom (prawa własności,ubezpieczenia społeczne, opieka zdrowotna).
Wielu Libańczyków jest temu przeciwna, gdyż uważają, że to spowoduje zbytnią integrację Palestyńczyków w ich społeczeństwie i zrujnuje ekonomię kraju.

Nadim Khoury, dyrektor Human Rights Watch w Bejrucie, powiedział: "Liban marginalizował uchodźców Palestyńskich zbyt długo i parlament powinien jak najszybciej skończyć z tą dyskryminacją".

Rami Khouri,prominenty libański dziennikarz napisał w "Daily Star", że "wszystkie kraje arabskie lepiej traktują miliony Arabów, Azjatów czy Afrykańczyków jako zagranicznych pracowników niż własnych uchodźców palestyńskich.

Zagraniczni dziennikarze często tłumaczą się, że nie poruszają tematu traktowania Palestyńczyków w świecie arabskim ze względu na bezpieczeństwo własne i potencjalne problemy w otrzymaniu dla siebie wiz wjazdowych do tych krajów.

Faktem jest, że większość z nich pisze swoje artykuły w swoich bezpiecznych biurach i domach Nowego Jorku, Londynu czy Paryża. Nie jest to tym samym, co pisanie o istniejącej sytuacji będąc tam, na miejscu - w Gazie czy Zachodnim Brzegu ...


Tłumaczenie własne na podstawie artykułu w Houdson New York Khaleda Abu Toameh'a *

*Khaled Abu Toameh

27 maj 2010

Zgwałcona dziewczyna w Emiratach Arabskich

Emiraty Arabskie promowane są jako jeden z najbardziej postępowych i cywilizowanych krajów Zatoki ...

Zgwałcona przez sześciu mężczyzn 18-latka z Emiratów odwołała oskarżenia, bo okazało się, że grozi jej dożywocie za pozamałżeński seks.
- Kiedy składałam tamte zeznania, nie wiedziałam, co robię. Teraz odwołuję wszystko, co do słowa - przekonywała kilka dni temu dziewczyna znana w mediach tylko jako L.H.

W sądzie w Abu Zabi, stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA), pojawiła się zakuta w kajdanki, ze wzrokiem wbitym w podłogę, mówiła tak cicho, że przewodniczący rozprawie sędzia kazał jej podejść do biurka. - Chcesz powiedzieć, że nie uprawiałaś seksu z żadnym z sześciu oskarżonych? - pytał z niedowierzaniem. Dziewczyna kolejny raz zaprzeczyła, po czym przyznała, że gwałty od początku do końca zmyśliła. Ślady pobicia na jej ciele to zaś nic innego jak wynik ostrej scysji z bratem, któremu nie podobały się jej rozmowy z mężczyznami.

Ta wersja zupełnie nie zgadza się z wcześniejszymi zeznaniami 18-latki. Kiedy na początku maja poturbowana trafiła na posterunek policji w Abu Zabi, opowiedziała o przeżytym koszmarze.

Zaczęło się całkiem niewinnie - dziewczyna wybrała się na samochodową przejażdżkę ze znajomym. Po zaparkowaniu w ustronnym miejscu kolega zadzwonił po pięciu znajomych - czterech młodych Emiratczyków i jednego Irakijczyka. Według zeznań dziewczyny mężczyźni przez kilka godzin po kolei gwałcili ją na tylnym siedzeniu samochodu. Policjanci spisali zeznania, dziewczynę zbadał lekarz. Wyniki uzyskane przez zakład medycyny sądowej w Abu Zabi pozwoliły oskarżyć całą szóstkę o gwałt.

Jednak policjantów oprócz samego gwałtu od początku bardzo interesowało, jak to się stało, że 18-latka w ogóle znalazła się w samochodzie z obcym mężczyzną. Ich zdaniem taka wycieczka sama w sobie oznaczała zgodę na współżycie.

Dziewczynie natychmiast postawiono zarzut pozamałżeńskiego seksu, od tego czasu przebywa w areszcie. Jeśli zostanie uznana za winną, grożą jej baty, a nawet dożywocie.

Na razie nie wiadomo, czy sąd uwierzy w nową wersję wydarzeń, ale nawet wtedy dziewczyna może trafić na dwa lata do więzienia za krzywoprzysięstwo. Kiedy w trakcie rozprawy odwoływała swoje zeznania, sędzia musiał upomnieć mężczyznę, który zabrał ją na feralną przejażdżkę, bo ten nie mógł powstrzymać szyderczego chichotu.

Dramat 18-latki to w konserwatywnych krajach arabskich żadna nowość. Kobieta, która zgłosi na policji gwałt, często natychmiast jest stawiana w pozycji podejrzanej, która sama jest sobie winna, tylko dlatego, że znalazła się sam na sam z mężczyzną. Zabrania tego surowe muzułmańskie prawo.

Na początku roku poczytny dziennik "The National" z ZEA przeprowadził sondaż, z którego wynika, że ponad połowa mieszkanek Emiratów za nic w świecie nie zgłosiłaby gwałtu na policji, bojąc się konsekwencji.

Źródło: GW

28 mar 2010

Wahhabickie ośrodki kultury islamskiej na Bałkanach

Arabia Saudyjska przekazuje setki milionów funtów islamistom z Bałkanów, część tych pieniędzy przeznaczona jest na rekrutację bojowników jihadu w Afganistanie.

Według oficjalnych źródeł Macedonii, islamski fundamentalizm ma na celu destabilizację Bałkanów. Bezpośrednie wahabickie i salafickie frakcje sponsorowane przez saudyjskie organizacje ścierają się z tradycyjnie liberalnymi społecznościami lokalnych muzułmanów.
Fundamentaliści finansują budowę wielu meczetów i centrów islamskich, jak również płacą za dołączenie do nich ok. 225 funtów miesięcznie (na osobę). Oczekują oni nie tylko zapuszczania brody przez mężczyzn, ale też noszenia hijabu przez ich żony, zakrywania twarzy, wprowadzania zwyczajów nieznanych w liberalnej tradycji krajów bałkańskich.
Źródła rządowe Macedonii znane ze swej świeckiej tradycji, podają, że monitorują ponad 50 wolontariuszy Al- Kaidy zrekrutowanych na bojowników w Afganistanie.

Zweryfikowane przez The Sunday Times dokumenty, podają, że służby oficjalne Macedonii śledzą również dużą liczbę organizacji charytatywnych (niektóre w Arabii Saudyjskiej), aktywnych na Bałkanach i podejrzewają szerzenie ekstremizmu i przekazywanie pieniędzy organizacjom terrorystycznym.
Jedna z tych grup z Arabii Saudyjskiej jest na czarnej liście ONZ.
Wspomniane organizacje działające w 32 krajach, jakoby zajmują się pomocą dla ofiar klęsk żywiołowych, prowadzą akcje humanitarne, zdrowotne i projekty edukacyjne.
"Setki milinów popłynęły do Macedonii w ostatniej dekadzie, większość z Arabii Saudyjskiej. Głównym produktem eksportowym Arabii Saudyjskiej jest ideologia, nie ropa" - mówi osoba z rządu Macedonii.

Sulejman Rexhepi, lider społeczności muzułmańskiej w Macedonii, mówi, że większość meczetów została opanowana przez grupy radykalistów. Cztery z nich, w centrum Skopje nie są już pod kontrolą oficjalnych islamskich kół. Nowi imamowie "spontanicznie" pociągnęli za sobą ludzi. "Ich wahabickie nauki są kompletnie obce naszej tradycji i ideologii islamu, który jest z założenia tolerancyjną religią."
W niektórych meczetach wmawia się ludziom, że wysłanie przez Macedonię 200 swoich żołnierzy na wojnę do Iraku i Afganistanu, to swoista "wyprawa krzyżowa" przeciw islamowi, rozpoczęta przez Brytyjczyków i Amerykanów. Radykalni klerycy pokazują zdjęcia z Afganistanu, Iraku i terytoriów palestyńskich, by udowodnić ludziom, że to Zachód prowadzi wojnę z islamem.
Rahman, a 35-letni kierowca ze Skopje, mówi, że przestał chodzić do meczetu, odkąd został on opanowany przez ekstremistów. "Nowy imam mówi, że trzęsienie ziemi na Haiti, to kara boska dla Zachodu za ich wojny z islamem"
Macedońskie organizacje prawne ostrzegają, że Unia Europejska i USA popełniają błąd bagatelizując rosnący problem islamskiego ekstremizmu na Bałkanach.
Służby bezpieczeństwa znajdują we wsiach i małych miejscowościach ludzi omotanych przez salafickich ekstremistów, znajdują składy broni, bomby, rakiety, granaty.
Zachód przekazał w te rejony wielką pomoc w budowaniu demokracji po wojnie domowej w 1990 roku. Organizacje saudyjskie przekazały także pomoc, kontrowersyjne ponad 450 milionów funtów na budowę ponad 150 meczetów i centrów islamskich.

Fatmir, kiedyś disc-jockey, wyjaśnia, jak został wyznawcą salafizmu. Ojciec dwojga dzieci zapuścił brodę, nakazał żonie nosić nikab. Zajmuje się teraz sprzedażą islamskiej literatury. "To jest nasz islam 21 wieku" ...

Całość artykułu (j. ang.): Saudyjczycy sponsorują muzułmanom bałkańskim nienawiść do Zachodu Tłumaczenie własne

Czym jest salafizm i wahabizm opisał na swoim blogu:Alkud

Wszystko przed nami - powstaje pierwszy, saudyjski ośrodek kultury islamskiej w Polsce...

18 sty 2010

Obrażeni muzułmanie

Trochę przykładów, na co obrażają się europejscy i amerykańscy muzułmanie, i co z tego wynika:

1. Pracownikom działu socjalnego w Dudley Council, West Midlands, zarządzono by usunęli lub zakryli wszystkie przedmioty związane ze świnkami, między innymi zabawki, porcelanowe figurki, kalendarze, a nawet pojemniki na chusteczki higieniczne z rysunkami Prosiaczka, jednego z bohaterów bajki o Kubusiu Puchatku. Dyrektorzy zareagowali tak po tym, kiedy muzułmanin poskarżył się na przypadkowo dostarczone stress relievers w kształcie świnek, które otrzymało biuro radnych z okazji festiwalu islamskiego zorganizowanego w związku z Ramadanem

2. Muzułmanie poczuli się obrażeni oglądając flagę brytyjską, na której dopatrzyli się symboliki krzyżowców (zobacz tutaj). Wysunęli propozycję, by Wielka Brytania wymyśliła sobie nową flagę i wybrała nowego świętego Patrona, które nie kojarzyłyby się muzułmanom z „krwawą przeszłością”.

3. Muzułmanie są obrażeni sformułowaniem „muzułmańscy terroryści”, bo według nich zabijanie niewiernych to dobry uczynek, a nie akt terroryzmu. Np. na pewnej stronie muzułmanie wyjaśniają niewiernym, że dżihad to walka wewnętrzna, a samo słowo islam pochodzi od słowa salaam (‘pokój’), więc nie można go łączyć z pojęciem terroryzmu.

4. Jeden jedyny obrażony muzułmanin spowodował wycofanie całej serii lodów przez producenta, globalną firmę Burger King. 27-letni Raszad Achtar dopatrzył się w rysunku na logo odwróconego imienia Allaha, obraził się i zagroził dżihadem. Mimo, że muzułmanie już przekonali Anglików, że dżihad to tylko walka wewnętrzna, Burger King wycofał „bluźnierczą” serię lodów i opracował nowe logo, konsultując się z Radą Muzułmańską. Raszad jednak nie był usatysfakcjonowany i nawoływał do bojkotu Burgera przez muzułmanów

5. Muzułmanie są oburzeni, że w Wielkiej Brytanii obchodzi się Dzień Pamięci Holokaustu, bo obchody zagłady Żydów są przejawem rasizmu (!). Zamiast tego muzułmanie proponują, by w Wielkiej Brytanii obchodzono dzień upamiętniający masakry muzułmanów w Palestynie, Kaszmirze, Czeczenii i Bośni.

6. Muzułmanie całego świata byli oburzeni, kiedy Newsweek opisał, jak w Zatoce Guantanamo ktoś spłukał do klozetu wersety Koranu. W wyniku tego wybuchły zamieszki w Palestynie, Jemenie, Pakistanie, Indonezji, Egipcie, Afganistanie. Zniszczono wiele samochodów, wybito szyby i witryny w sklepach, splądrowano dwie agencje ONZ, zrabowano i spalono biuro Szwedzkiego Komitetu w Afganistanie. Ucierpiało również kilka meczetów, a 16 osób zginęło – paradoksalnie, z grona tych, co wszczęli zamieszki, czyli oburzonych muzułmanów. Co gorsza, potem się okazało, że raport Newsweeka pochodził z niepewnego źródła i nie był prawdziwy...

7. Ostatnio tureccy muzułmanie obrazili się na Szwajcarów, którzy wygrali z nimi mecz. O tym było głośno nawet w Polsce, więc nie muszę szukać odnośników. Zaznaczę tylko, że w odróżnieniu od „zwykłych”, „europejskich” bójek kibicowskich, Turcy zaatakowali sportowców, a nie kibiców obcego klubu.

8. Rada d/s Relacji Amerykańsko-Islamskich (The Council on American Islamic Relations) wytoczyła sprawę przeciwko książce Życie i religia Mahometa (The Life and Religion of Mohammed), ponieważ autor, rzymskokatolicki ksiądz J. L. Menezes, który pracował jako misjonarz w Pakistanie, udowadnia w niej, że Mahomet nie jest Bożym prorokiem. Próbowano zakazać sprzedaży książki, ponieważ Rada uznała ją za „szerzącą islamofobię” i porównała co do szkodliwości do niesławnego dzieła Protokoły mędrców Syjonu. Chcę tylko dodać, że w krajach islamu (Egipt, Turcja i Palestyna) owe Protokoły nie tylko nie są uważane za szkodliwe, ale ostatnio były na nowo wydane i zajęły pozycję bestsellera. Z kolei w Pakistanie, gdzie pracował ks. Menezes, chrześcijanie często są zmuszani do publicznego uznania Mahometa za Proroka, i w razie odmowy są torturowani zgodnie z obowiązującym tutaj prawem, zakazującym „bluźnierstwa przeciwko islamowi i jego Prorokowi”.

9. Muzułmanie poczuli się obrażeni, gdy ich zapytano, po co szkoła muzułmańska Dar-ul-Arqam z Houston aplikuje o przyjęcie jej do stowarzyszenia TAPPS (Texas Association of Private and Parochial Schools), zrzeszającego 238 szkół, w większości katolickich i protestanckich. Zadano im 10 pytań, m.in. zapytano, dlaczego chcą włączyć się do organizacji, której cele i zasady są sprzeczne z ich religią. Zamiast odpowiedzi np. na pytanie: Czy nauczacie, że „należy walczyć z nimi [chrześcijanami i żydami] aż do chwili triumfu religii Allaha” (Koran 8:37)? – muzułmanie wytoczyli proces przeciwko TAPPS, oskarżając Stowarzyszenie o nietolerancję i nienawiść do islamu i muzułmanów. Więcej na stronie tutaj.

10. Muzułmanie w Egipcie poczuli się obrażeni tym, że w koptyjskich kościołach rozpowszechniano film Byłem ślepy, a teraz przejrzałem, opowiadający o człowieku, który przeszedł z chrześcijaństwa na islam, w wyniku czego rozwiały się jego iluzje co do islamu. Z tego powodu ponad 5 tys. „obrażalskich” przez kilka dni niszczyło dzielnice chrześcijańskie, wdzierało się do kościołów, groziło zabiciem Patriarchy Kościoła Koptyjskiego Szenudy III, wielu chrześcijan zostało pobitych, a trzy osoby zginęły.

11. Muzułmanie we Włoszech domagają się zniszczenia fresków z XV wieku, wykonanych przez Giovanni’ego da Modena, znajdujących się w katedrze w Bolonii, ponieważ dopatrzyli się tam obrazu Mahometa umiejscowionego w piekle. Wprawdzie autor artykułu usiłuje wykazać, że tak nie jest i być nie powinno, historia statuy Buddy w Afganistanie dobitnie świadczy o tym, że dla obrażonych muzułmanów naprawdę nic nie ma wartości, jeżeli nie wychwala islamu i nie utwierdza jego panowania.

Całość artykułu tu: Chrześcijanie świata arabskiego - Image Hosted by ImageShack.us

11 wrz 2009

Czy Duńczycy mają przepraszać?

Sprawa publikacji karykatur Mahometa jest dośc dobrze znana i była sporo komentowana we wszystkich światowych mediach.
Niedawno jeden z saudyjskich prawników Faisal A.Z. Yamani napisał oficjalny list, w którym żada przeprosin od duńskich mediów za te publikacje. W liście twierdzi, że domaga się tego w imieniu tysięcy potomków Mahometa, którzy czują się znieważeni i obrażeni. Żąda wydrukowania w mediach przeprosin po duńsku, angielsku, francusku i arabsku, w terminie do końca września, bo jesli nie, to będą podjęte prawne działania. Jørn Mikkelsen, wydawca gazety Jyllands Posten, która pierwsza opublikowała te karykatury w 2005 roku mówi: "Nasza odpowiedź nie zmienia się od początku tego rumoru - absolutnie nie mamy za co przepraszać; publikacje rysunków proroka są zgodne z naszym prawem i tradycją oraz reprezentują projekty dziennikarzy, które rozpoczęły debatę na temat wolności słowa."

Martin Henriksen, poseł duńskiego parlamentu zasugerował, że Dania też żąda przeprosin od społeczności muzułmanskiej za opresje wobec kobiet, za kamienowanie, masowe zamachy na wolność obywatelską, za głęboką pogardę wobec duńskiej i zachodniej kutury i demokracji. "Odbijamy piłeczkę i zwrócimy się do ich sądów w formalnych listach za każdym razem, gdy wydarzy się jakikolwiek wspomniany incydent".
Henriksen napisał list, który zamierza wysłać do każdego muzułmanina, żądającego przeprosin za publikacje karykatur.

Dziękujemy za żądanie w stosunku do nas, dotyczące możliwości przeproszenia za karykatury w duńskich gazetach, opublikowane kilka lat temu. Ropatrzyliśmy tę sprawę, również pod kątem perspektywy historycznej, i naszą konkluzją jest to, że nie mamy powodu spełnić tego żądania zanim świat zachodu nie otrzyma:
1. Przeprosin za masowe represje wobec kobiet
2. Pełnego zaprzestania kamienowania, bicia, wieszania i gwałtów w imię prawa szarii
3. Przeprosin i całkowitego zaniechania: prześladowań za wiarę, rozprzestrzeniania zamieszek i destrukcji w krajach zachodnich, wywoływanych przez uchodźców i imigrantów.


Henriksen zaproponował również umieszczenie w listach liczby napadów, czystek etnicznych itd, które wydarzyły się "w imię islamu".

"Po otrzymaniu przeprosin, jakich żadamy, rozpatrzymy ponownie, czy nadal będziemy drukować karykatury Mahometa."

11 maj 2009

Polscy Tatarzy, mufti i kowertyci, werbunek

Po raz pierwszy uslyszalam o nich pod koniec lat siedemdziesiatych. To bylo moje pierwsze zetkniecie z wiara muzulmanska, i to w Polsce. Bylam na wycieczce zakladowej - taka troche ekumeniczna ta wycieczka - przez Podlasie i przez rozne koscioly. Najpierw synagoga, potem meczety i wsie polskich Tatarow, potem prawoslawie. Jako mlode dziewcze dowiedzialam sie, ze istnieja, i to w Polsce rozne religie. Bardzo ciekawa wycieczka, Tatarzy - wspaniali ludzie.

A skad sie u nas wzieli? Do poczytania dla ciekawych tematu: http://www.etnoteam.pl/tatarzy

Nikt nigdy nie slyszal o tym, ze prowadza jakas propagande, ze szukaja nowych wiernych - zyli we wspanialej symbiozie z innowiercami. Przez ponad 600 lat swej bytnosci tutaj zasymilowali sie na tyle z Polska, ze czuja sie Polakami w pierwszej kolejnosci. I w pozniejszych latach, kiedy pojawialo sie i osadzalo w Polsce coraz wiecej muzulmanow nie dali sobie robic wody z mogu zadnym fundamentalizmem i radykalizmem. Proby zmiany ich mentalnosci spelzly na niczym. Do czasu. Az podjeta zostala niedawno decyzja o tym, by w Polsce byl rowniez mufti.

W tym celu wyslano do Arabii Saudyjskiej mlodziutkiego Tomasza Miskiewicza - po to by w swietym dla muzulmanow kraju wyksztalcono go na madrego i swiatlego muftiego.

Selim Chazbijewicz, Przewodniczący Związku Tatarów Rzeczypospolitej twierdzi, ze " Powołanie muftiego nie polepszyło sytuacji, a wręcz ją pogorszyło. Jego autorytet, mimo pewnych zastrzeżeń, uznaje tylko MZR, natomiast nie akceptuje go Liga Muzułmańska, tocząca spór z MZR o władzę i pieniądze, płynące do polskich muzułmanów z Arabii Saudyjskiej i innych krajów arabskich. Imam Abdelwahab Bouali, Arab z pochodzenia, szara eminencja Ligi Muzułmańskiej, dyrektor Centrum Islamu w Białymstoku, kwestionuje przywództwo Miśkiewicza, zarzucając mu, że nie reprezentuje wszystkich muzułmanów w Polsce, a tylko Muzułmański Związek Religijny w RP."

Inny cytat - jak oceniani sa polscy konwertyci:

"Według danych MZR i bardziej radykalnej Ligi Muzułmańskiej, drugiej pod względem liczebności organizacji islamskiej zrzeszającej głównie konwertytów i Arabów, konwersje nasiliły się gwałtowne po 11 września 2001 roku. Zdaniem Selima Chazbijewicza, przewodniczącego Związku Tatarów Rzeczypospolitej i do niedawna członka Najwyższego Kolegium Muzułmańskiego Związku Religijnego odpowiedzialnego za sprawy doktryny, jest to wynik nagłego zainteresowania światem islamu i zwykłej mody. Jak uważa Chazbijewicz, polscy konwertyci pomylili fascynację kulturową z fascynacją religijną. Jego zdaniem, moda nie jest niczym złym, jeśli idzie w parze ze zgłębieniem tematu. Tak było w XIX wieku w wypadku generała Bema [po upadku powstania węgierskiego w 1849 roku znalazł azyl w Turcji, gdzie przeszedł na islam i przyjął imię Murad Pasza - red.]. Jednak współcześni Polacy nie mają odpowiedniego dystansu. Na islam przechodzą skini i punkowcy, którzy chcą się wyróżnić.


Zdaniem Chazbijewicza, za powierzchownością "nawróceń" przemawiają statystyki. Według szacunków MZR, 80-90 procent konwertytów wraca na łono Kościoła katolickiego. Mają na ogół problemy osobowościowe, ich relacje z rodzinami są - często nieodwracalnie - zachwiane, bo na przykład usiłowali nawracać na islam swoich bliskich. O takich konsekwencjach uczciwie ostrzegają muzułmańskie organizacje legalnie działające w Polsce. Nielegalne milczą na ten temat, a to głównie do nich ściągają "nawróceni". Najwięcej jest wśród nich kobiet, które wyszły lub chcą wyjść za mąż za muzułmanina. Selim Chazbijewicz odradza kobietom przechodzenie na islam ze względów uczuciowych. Fascynacja partnerem minie i pojawi się kryzys religijny w małżeństwie.


Na dodatek wielu polskich konwertytów zna swoją nową wiarę powierzchownie. Chazbijewicz oburza się, że niewiele wiedzą o islamie, a są skrajni w poglądach. Usiłują być bardziej papiescy od papieża, zarzucając polskim Tatarom rażące odstępstwa od wiary i przekreślając tym samym ich kilkusetletnią tradycję. "

i jeszcze jeden cytat:

"Ekstremiści prowadzą ożywiony marketing religijny, nawołują do oczyszczenia islamu, werbują i szkolą młodych radykałów. Działalność wielu takich wspólnot jest finansowana z zewnątrz, głównie przez fundacje z Arabii Saudyjskiej. Radykałowie stawiają przede wszystkim na wychowanie młodego pokolenia w duchu fundamentalistycznym.

Metody werbunku nowych członków przejęli od sekt. Organizują na przykład pogadanki na uniwersytetach, choćby pod hasłem "Kim jest Jezus i co o nim napisano w Koranie", na których pod płaszczykiem otwartej debaty propagują swoją ideologię. Na oficjalnej stronie Związku Muzułmanów Polskich można znaleźć link do witryny, na której Osama bin Laden jest przedstawiany jako bojownik o prawa muzułmanów, nie ma zaś ani słowa o jego działalności terrorystycznej. Inny link prowadzi do strony, na której po podaniu swoich danych i kliknięciu: "akceptuj" pod tekstem muzułmańskiego wyznania wiary można zostać przyjętym w poczet wyznawców Allaha."


Przeglad prasy

http://wiadomosci.onet.pl/1968178,441,item.html ":

"Mężowie mają prawo bić żony, które są rozrzutne. Do takiego wniosku doszli sędziowie z Arabii Saudyjskiej podczas seminarium poświęconego... przemocy domowej - informuje CNN.
Anglojęzyczna gazeta saudyjska "Arab News" przytacza interpretację sędziego Hamada Al-Razine. - Jeśli mężczyzna daje kobiecie 320 dolarów, a ona wydaje z tego 240 dolarów na abaya (czarna szata przykrywająca całą kobietą, obowiązkowa w Arabii Saudyjskiej - red.) z markowego sklepu, a potem mąż uderza ją w twarz za to, to kobieta zasługuje na taką karę - oświadczył sędzia.Kobiety obecne na seminarium od razu głośno zaprotestowały przeciwko takiej interpretacji prawa. "Arab News" relacjonuje, że sędzia Al-Razine od razu zaczął się tłumaczyć, że zmierzał do tego, aby wyjaśnić dlaczego wzrasta przemoc domowa w Arabii Saudyjskiej. Powiedział, że kobiety i mężczyźni razem ponoszą odpowiedzialność, ale nie spotyka się, aby to kobiety były obwiniane.
Przemoc domowa, która jest tabu w konserwatywnym królestwie, stała się ostatnio gorącym tematem w Arabii Saudyjskiej. Organizacje takie jak Narodowy Program Ochrony Rodziny prowadzę kampanie na rzecz edukacji przemocy domowej, jej skutkach i jej przeciwdziałaniu. "