Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzulmanka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzulmanka. Pokaż wszystkie posty

2 lip 2011

Czy wolno pisać, że Mahomet to pedofil?

Naukowiec z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, który takiej krytyki się dopuścił, stracił pracę na uczelni.

Dr Bartłomiej Grysa na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza prowadził zajęcia z języka arabskiego. Przede wszystkim interesował się jednak wzajemnymi relacjami między chrześcijanami i muzułmanami. Podejrzewa, że to właśnie te zainteresowania sprawiły, że został zwolniony z uczelni. O jego przypadku pisał niedawno kwartalnik "Fronda".

Grysa na UAM pracował od 1998 r., uczył języka arabskiego. Wśród studentów wzbudzał kontrowersje. Na forach dyskusyjnych pisali:
"Nie wiem, co on tutaj robi, przecież jest antymuzułmański" - dziwili się jedni.

"Arabistyka nie jest i nie powinna być szkółką koraniczną" - polemizowali z nimi drudzy.

"Nikt z nas nie chce szkółki koranicznej, ale też nikt nie chce szkółki imienia Oriany Fallaci" - odpowiadali pierwsi.

W sprawie Grysy do władz UAM pisał Tomasz Miśkiewicz, mufti Muzułmańskiego Związku Religijnego. - Studenci poskarżyli się nam, że dr Grysa obraża ich podczas zajęć. Niektórzy z nich są muzułmanami, jedna studentka ma męża muzułmanina. Poprosiliśmy, by uczelnia zbadała sprawę - mówi rzecznik związku Musa Czachorowski.

Po czterech latach pracy na stanowisku adiunkta Grysa - jak każdy pracownik naukowy - mógł mieć umowę przedłużoną o kolejne sześć. Ale tak się nie stało. - List muftiego nie miał bezpośredniego wpływu na decyzję o jego dalszym zatrudnieniu - zaznacza Dominika Narożna, rzeczniczka UAM. Jak czytamy w przesłanym przez nią mejlu: "Przedłużenie umowy nie miało miejsca, gdyż Wydział Neofilologii UAM nie przedstawił Władzom Rektorskim wniosku o dalsze zatrudnienie doktora."

Powód? Negatywna ocena. Prof. Paweł Siwiec szef zakładu arabistyki i bezpośredni przełożony Grysy, dużą część wystawionej arabiście opinii poświęca książce jego autorstwa: "Islam - prawdziwe oblicze religii pokoju'". Można w niej przeczytać m.in. o przymusowym nawracaniu na islam, kamieniowaniu konwertytów, zamianie kościołów w meczety. Siwiec zwraca uwagę na rozdział, w którym streszczona jest biografia Mahometa: "Dr Grysa obraża uczucia religijne muzułmanów nazywając Proroka islamu mordercą, skrytobójcą, pedofilem i rabusiem" - pisze. Podkreśla też, że Grysa formalnie jest językoznawcą, a jego publikacje z tą dziedziną nie miały z wiele wspólnego. - Z punktu widzenia metodologii badań humanistycznych granica naukowej krytyki jest wyznaczana przez język stosowany przez badacza - mówi Narożna. - Słowa używane przez naukowca powinny być wolne od inwektyw, emocji, pozytywnych i negatywnych, oraz pojęć afektywnie zaangażowanych.

W ostatnim czasie zakład arabistyki UAM zakończył współpracę z dwoma innymi osobami piszącymi o prześladowaniu chrześcijan przez muzułmanów: prof. Michaelem Abdallą, twórcą pracowni badań nad chrześcijaństwem Bliskiego Wschodu, i jego doktorantem. Prof. Abdalla został przeniesiony z arabistyki do instytutu językoznawstwa, a pracownię mu odebrano.

- Osób piszących na temat chrześcijaństwa Bliskiego Wschodu proszę szukać na uczelniach katolickich, kościelnych - proponuje prof. Siwiec. Prowadzi dla studentów arabistyki wykład monograficzny "Mniejszości religijne w świecie arabskim" ale podkreśla, że zajęcia dotyczące kultury nie stanowią głównego trzonu studiów. - Arabistyka to studia filologiczne. Absolwent powinien przede wszystkim gruntownie znać język - zaznacza.

- Wiedza na temat bliskowschodniego chrześcijaństwa jest istotnym elementem wykształcenia arabisty - twierdzi ks. prof. Krzysztof Kościelniak, arabista z Uniwersytetu Papieskiego. - Obiektywny opis relacji między muzułmanami a chrześcijanami na Bliskim Wschodzie jest warunkiem poprawnego dialogu. W Syrii stosunki chrześcijańsko-muzułmańskie układają się bardzo dobrze, ale to nie reguła, niestety. Gdy na przełomie lat 90. i 2000 w Sudanie zginęło 2 mln chrześcijan, Europa milczała. Niewiele robi, gdy egipski kopt zabijany jest podczas modlitwy. Czy milczelibyśmy, gdyby europejski fanatyk zastrzelił modlącego się muzułmanina? W dialogu obie strony powinny być równoprawne - podkreśla. Ks. prof. Kościelniak przyznaje jednak, że arabistom może być niezręcznie podejmować temat orientalnego chrześcijaństwa: zakłady i katedry coraz chętniej podejmują lub starają się o współpracę z krajami arabskimi.

Ale według ks. prof. Kościelniaka książka Grysy, za sprawą swoich niektórych fragmentów, staje się problematyczna: - Owszem, źródła mówią, że Mahomet skonsumował małżeństwo z dziewięcioletnią Aishą, ale nie można do tego przykładać współczesnej miary. Pedofilem musielibyśmy wtedy nazwać także Jagiełłę, którego żona, Jadwiga, była 12-latką - przypomina. - Jeżeli jednak prawdą okazałoby się, że dr Grysa i inne osoby nie mogą pracować ze studentami arabistyki tylko ze względu na swoje zainteresowania naukowe, byłoby to bardzo niepokojące. Ponadto byłoby źle, gdybyśmy obrażali się za każde niezręczne wyjaśnienie jakiegoś faktu.

- Nigdzie na wyższej uczelni nie wolno ograniczać dostępu do faktów - przyznaje prof. Jacek Hołówka, filozof i etyk. - Naukowiec ma też prawo przedstawiać poglądy, w sposób oględny, dyplomatyczny, rzeczowy wyłuszczyć argumenty na potwierdzenie swojej opinii, że Mohamet nie zasługuje na szacunek, jakim bywa darzony. Uczelnia wyższa powinna być forum swobodnej dyskusji. Każdy fakt można jednak przedstawić bez ocen, szyderstwa, agresji, epitetów.

A co na to wszystko dr Grysa? - Gdyby w sprawie któregoś pracownika uczelni interweniowała powiedzmy kuria, i ten pracownik straciłby później pracę, podniosłoby się wielkie larum o naruszeniu autonomii uniwersytetu. Dla podobnych interwencji ze strony muzułmanów jesteśmy bardziej wyrozumiali - zauważa Grysa. Od UAM niczego już jednak nie oczekuje. - Miałem pewną szansę powrotu na uczelnię. Gdy odmówiono mi nazywając mnie ideologiem, w emocjach opowiedziałem o tym znajomemu dziennikarzowi. Ale wydaje mi się, że dalsza walka nie ma sensu. Odnoszę wrażenie, że uczelni zależy przede wszystkim na świętym spokoju. Z obawy przed atakami ze strony islamskich fundamentalistów blokuje się rzetelne badania nad islamem.

10 cze 2011

Prawa człowieka po saudyjsku: 6 kobiet zatrzymano za prowadzenie samochodu

W Rijadzie - stolicy Arabii Saudyjskiej - zatrzymano sześć młodych kobiet, które ośmieliły się zasiąść za kierownicą. Wszystkie zabrano na posterunek policji i poinstruowano, by wezwały "męskich opiekunów".

Jedna z zatrzymanych, Rasza al-Duwaisi, powiedziała agencji Reutera przez telefon, że panie spotkały się nie po raz pierwszy, by uczyć się nawzajem prowadzenia samochodu. Trzy z nich są siostrami, z pozostałymi trzema poznały się na Facebooku i Twitterze.
W Arabii Saudyjskiej nie ma wprawdzie formalnego zakazu prowadzenia samochodów przez kobiety, ale prawa jazdy wydaje się tam wyłącznie mężczyznom. Wśród Saudyjek budzi to coraz więcej sprzeciwów. - Mam prawo prowadzić i mam prawo umieć prowadzić - mówiła Rasza al-Duwaisi.
W zeszłym miesiącu w Arabii Saudyjskiej aresztowano Manal al-Szarif, która na portalu YouTube zamieściła nagranie wideo przedstawiające ją podczas prowadzenia samochodu. Manal wezwała inne Saudyjki do pójścia za jej przykładem i wyjechania 17 czerwca na drogi, ze zdobytymi za granicą prawami jazdy. Grozi jej oskarżenie o "podburzanie opinii publicznej i szarganie reputacji królestwa".
W maju za prowadzenie samochodu zatrzymano też inną Saudyjkę - Szaimę Osamę.

Tysiące Saudyjczyków płci obojga przyłączyło się na Facebooku do grupy żądającej umożliwienia kobietom prowadzenia samochodów.


Źródło: gazeta.pl

6 lut 2011

Zakazana miłość


Młode muzułmanki w Europie są często zmuszane do prowadzenia podwójnego życia. Uprawiają seks w publicznych toaletach i trzymają swoje telefony komórkowe w stanikach, żeby ukryć tajne życie przed surowymi rodzinami.

Często zabrania się im korzystać z opieki ginekologicznej lub edukacji seksualnej. W najgorszych przypadkach przechodzą zabieg rekonstrukcji błony dziewiczej, usuwają zaawansowane ciąże, a nawet popełniają samobójstwa.

Gulay słyszała to od matki wiele razy: kobieta bez ślubu, która straciła dziewictwo, równie dobrze mogłaby być dziwką. Gulay, lat 22, mieszka w berlińskim Neukolln, dzielnicy, którą zamieszkuje wielu muzułmańskich imigrantów i niewiele ma wspólnego ze stereotypem „dziewczyny w chuście na głowie.” Nosi ciasne dżinsy, bluzki odsłaniające brzuch i ma długie włosy, których nie przykrywa. Jest pewna siebie i patrzy ludziom prosto w oczy. Za rok Gulay zamierza zapisać się na szkolenie, żeby móc pracować jako hostessa na lotniskach. Na pierwszy rzut oka wygląda jak z plakatu o udanej integracji.

Pomimo to stanowczo wzbrania się przed umieszczaniem jej nazwiska w gazetach, tak samo jak nigdy nie umówiłaby się na wywiad z dziennikarzem w jednym z popularnych pośród arabskich i tureckich imigrantów barów hookah w swojej dzielnicy. Boi się, że ktoś mógłby podsłuchać jak opowiada o surowych obyczajach moralnych swojej rodziny, a także o sztywnych zasadach honorowych panujących w jej środowisku, które zabraniają dziewczynom uprawiania seksu przed ślubem i posiadania partnerów.
Gulay zastanawia się nad tym, jak najlepiej podsumować swój dylemat. Przed rozpoczęciem litanii żalów nerwowo miesza herbatę. „Chłopcy mogą się pieprzyć na lewo i prawo ile chcą, ale jeśli zrobi to dziewczyna, może liczyć się z tym, że zostanie zastrzelona”, opowiada. „To po prostu chore”. Po raz pierwszy uprawiała seks pięć lat temu i to kompletnie odmieniło jej życie. Od tego czasu śmiertelnie boi się, że jej rodzina ogłosi ją „zhańbioną” lub co gorsza, ukarze ją i wyrzuci ze społeczności.

więcej TUTAJ

27 maj 2010

Zgwałcona dziewczyna w Emiratach Arabskich

Emiraty Arabskie promowane są jako jeden z najbardziej postępowych i cywilizowanych krajów Zatoki ...

Zgwałcona przez sześciu mężczyzn 18-latka z Emiratów odwołała oskarżenia, bo okazało się, że grozi jej dożywocie za pozamałżeński seks.
- Kiedy składałam tamte zeznania, nie wiedziałam, co robię. Teraz odwołuję wszystko, co do słowa - przekonywała kilka dni temu dziewczyna znana w mediach tylko jako L.H.

W sądzie w Abu Zabi, stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA), pojawiła się zakuta w kajdanki, ze wzrokiem wbitym w podłogę, mówiła tak cicho, że przewodniczący rozprawie sędzia kazał jej podejść do biurka. - Chcesz powiedzieć, że nie uprawiałaś seksu z żadnym z sześciu oskarżonych? - pytał z niedowierzaniem. Dziewczyna kolejny raz zaprzeczyła, po czym przyznała, że gwałty od początku do końca zmyśliła. Ślady pobicia na jej ciele to zaś nic innego jak wynik ostrej scysji z bratem, któremu nie podobały się jej rozmowy z mężczyznami.

Ta wersja zupełnie nie zgadza się z wcześniejszymi zeznaniami 18-latki. Kiedy na początku maja poturbowana trafiła na posterunek policji w Abu Zabi, opowiedziała o przeżytym koszmarze.

Zaczęło się całkiem niewinnie - dziewczyna wybrała się na samochodową przejażdżkę ze znajomym. Po zaparkowaniu w ustronnym miejscu kolega zadzwonił po pięciu znajomych - czterech młodych Emiratczyków i jednego Irakijczyka. Według zeznań dziewczyny mężczyźni przez kilka godzin po kolei gwałcili ją na tylnym siedzeniu samochodu. Policjanci spisali zeznania, dziewczynę zbadał lekarz. Wyniki uzyskane przez zakład medycyny sądowej w Abu Zabi pozwoliły oskarżyć całą szóstkę o gwałt.

Jednak policjantów oprócz samego gwałtu od początku bardzo interesowało, jak to się stało, że 18-latka w ogóle znalazła się w samochodzie z obcym mężczyzną. Ich zdaniem taka wycieczka sama w sobie oznaczała zgodę na współżycie.

Dziewczynie natychmiast postawiono zarzut pozamałżeńskiego seksu, od tego czasu przebywa w areszcie. Jeśli zostanie uznana za winną, grożą jej baty, a nawet dożywocie.

Na razie nie wiadomo, czy sąd uwierzy w nową wersję wydarzeń, ale nawet wtedy dziewczyna może trafić na dwa lata do więzienia za krzywoprzysięstwo. Kiedy w trakcie rozprawy odwoływała swoje zeznania, sędzia musiał upomnieć mężczyznę, który zabrał ją na feralną przejażdżkę, bo ten nie mógł powstrzymać szyderczego chichotu.

Dramat 18-latki to w konserwatywnych krajach arabskich żadna nowość. Kobieta, która zgłosi na policji gwałt, często natychmiast jest stawiana w pozycji podejrzanej, która sama jest sobie winna, tylko dlatego, że znalazła się sam na sam z mężczyzną. Zabrania tego surowe muzułmańskie prawo.

Na początku roku poczytny dziennik "The National" z ZEA przeprowadził sondaż, z którego wynika, że ponad połowa mieszkanek Emiratów za nic w świecie nie zgłosiłaby gwałtu na policji, bojąc się konsekwencji.

Źródło: GW

8 mar 2010

Co piszą konwertytki na temat budowanego meczetu i o profesorze Wolniewiczu

Przez przypadek trafiłam na forum polskich konwertytek na islam szyicki i emigrantów muzulmańskich w Polsce (skarżą się tam niektóre m. in. na mój blog).
Wsród różnych tematów tego towarzystwa wzajemnej adoracji pojawił się wątek nowo budowanego meczetu w Warszawie. A oto garsć wypowiedzi niedouczonych konwertytek, które to przeszły na religię pokoju (z oryginalnie skopiowanymi blędami ortograficznymi i niewybrednymi komentarzami):

Ya Mahdi: "Oto nareszcie i polskie media otrzymały okazję zajęcia się jakże nośnym tematem "inwazji" Islamu na Europę na polskim gruncie. Powód? Planowany atak terrorystyczny w Polsce? Zatrzymanie w Polsce członków Al-Qaidy? Zamieszki muzułmańskich imigrantów na polskich przedmieściach? Ekstremistyczne wypowiedzi któregoś z polskich liderów muzułmańskich? Nie - warszawscy muzułmanie nie mieszczą się już w starym meczecie i mają czelność budować nowy. "

omm hussain: "profesor a takie glupoty gada. jesli to jest przedstawiciel polskiej inteligencji http://www.youtube.com/watch?v=TUZgvp-Mejo&feature=player_embedded to tu juz nie ma co wogole komentowac. ciekawe gdzie deportuje poslkich muzulmanow "

kuleczka (uwaga - perelka!): "zgadzam sie z siostracalkowicie , poniewaz posiadanie tytulu profesora , zobowiazuje do posiadania szerszych choryzontowmyslowych ..zgadzam sie ze prosty czlowiek z wiaski ,ktorego zycie toczy sie pomedzy kosciolem a chlewikiem ,moze wypowiadsac sie w taki sposob......... prosci ludzi boja sieislamu ..bo wlaciwie nic nie widza o nim ,polegaja tylko na tym co im sie zaladuje do mozgownic za pomoca medii. ..prosty czlowiek , nie poszukuje wiedzy ,nie pro buje pewnbych zeczy samemu przeanalizowac ,nie siegnie po ksiazke taki prosty czlowiek ktorego zycie uplywa miedzy chlewikiem a kosciolem , moglby powtarzac takie bzdury .....wydaje mi sie ze od osob reprezentujacych inteligencje naszego narodu , mozna oczekiwac czeghos wiecej ..., wypowiedz tego pana kojazyla mi sie z pokrzykiwaniem w barze mlecznym ...naprawde jestem zdziwiona ze osoba majaca tytul profesora filozofi ,nie umie wyartykolowac swoich lekow w inny bardziej godny profesora sposob."

aqeeq: "wlasnie tez sie zastanawiam co z niego za filozof religii. filozof katolicyzmu moze, albo 'izraelistyki'.z reszta widac kto rzadzi mediami skoro ten dziad jest jedyna osoba konsekwentnie zapraszana na takie dyskusje."

hilal: "Terlikowski jest znany z tego że nie lubi muzułmanów,ale żeby "profesor" coś takiego powiedział. No ale coraz więcej chrześcijan w Europie i to nie za pomocą miecza przechodzi na islam i nie mogą tego przeboleć .

nicol_ : "Taaaa...powiedzial co wiedzial.. czy nie wstyd inteligentej czesci spoleczenstwa sluchac/ogladac to i zarazem popierac? Cala para poszla w gwizdek nienawisci...a na forach prawicowych i nie tylko, zaroiło sie od znawcow islamu...
Przykro powinno byc /ale czy jest?/ normalnemu Polakowi slyszec i ogladac to przedstawienie ,ktore dal Pan Wolniewicz..."
(Znalezione na forum "shaislam").

Pogadały sobie ekspertki od islamu :D

Ileż trzeba mieć zarozumiałosci w sobie, by prezentując taki poziom wypowiedzi i sposób myslenia - w ten sposob wyrazac sie o czlowieku, ktoremu do pięt nie dorastają.

21 lut 2010

Aresztowany głowny rekrutujący kobiety do zamachów samobójczych

Siły amerykańskie i irackie aresztowały mężczyznę podejrzanego o rekrutację wielu kobiet, które przeprowadziły samobójcze zamachy na szyickich pielgrzymów.
Źródło wojskowe w prowincji Dijala, na północ od Bagdadu, podało, że Mohammad Szaker Mahmud, żonaty 30-latek, został aresztowany w czwartek w wiosce oddalonej o kilka kilometrów od Bakuby. Region ten, w którym aktywni są rebelianci, jest w dalszym ciągu uznawany za bardzo niebezpieczny.
"Służby wywiadowcze sądzą, że siatka, którą kierował aresztowany, rekrutowała kobiety-kamikadze, z których część miała zaburzenia psychiczne" - napisano w komunikacie sił USA.
Według tego źródła siatka zajmowała się produkcją i rozprowadzaniem pasów wypełnionych materiałami wybuchowymi (pasy szahida). Ludzie ci stoją za zamachem przeprowadzonym 1 lutego przez samobójczynię na północnych przedmieściach Bagdadu. Zginęło wówczas ponad 40 szyickich pielgrzymów, a ponad 100, w tym kobiety i dzieci, zostało rannych.
W sierpniu 2009 roku 16-letnia dziewczyna została skazana przez sąd dla nieletnich w Dijali na 7,5 roku więzienia za przygotowywanie zamachu. Dziewczyna została aresztowana rok wcześniej. Miała na sobie ok. 20 kg ładunków wybuchowych, które zamierzała zdetonować na targowisku w Bakubie.

ZA: Onet.pl

Cieawy artykuł na temat muzułmańskich kobiet - bomb tutaj: Kobiety bomby

11 lut 2010

Inteligentne muzułmanki z Wielkiej Brytanii

Studentki, absolwentki wyższych uczelni nie uważają za stosowne, aby znać przynajmniej podstawy prawa kraju, w którym urodziły się i żyją.

Coraz więcej brytyjskich muzułmanów zawiera małżeństwa, które zgodnie z brytyjskim prawem są nieważne. W przypadku rozwodu nie przysługują im alimenty ani renty, bo formalnie nigdy nie byli małżeństwem.
Szahida Chan wyszła za swojego narzeczonego w domu rodzinnym w Birmingham. Po zawarciu nikah, czyli muzułmańskiego małżeństwa, para zamieszkała w Londynie. - Dopiero ponad rok później zdałam sobie sprawę, że zgodnie z prawem w ogóle nie jesteśmy małżeństwem - opowiada Szahida dziennikarzom z BBC. - I to zupełnie przez przypadek. Kiedy na uniwersytecie poproszono mnie o akt ślubu, uświadomiłam sobie, że nic takiego nie mam.

Dalej wszystko potoczyło się błyskawicznie. Poproszony o zarejestrowanie małżeństwa mąż naprędce wymyślił jakąś wymówkę, by je opóźnić, a kilka miesięcy później zmienił zamki we wspólnym mieszkaniu. Szahida z dnia na dzień wylądowała na ulicy. - Nie miałam dokąd pójść, nie miałam podstawy, by go oskarżyć. Nikogo nie obchodziło, że spłacałam kredyt za mieszkanie, które było na nazwisko męża - wylicza. Ostatecznie wróciła do Birmingham, do rodziców. - Jest tak, jakby moje małżeństwo w ogóle nie miało miejsca, nie mam żadnych dokumentów, żadnego śladu - podkreśla.
Prawnik rodzinna Aina Chan przyznaje, że trafia do niej coraz więcej kobiet w identycznej sytuacji jak Szahida. - To dotyczy młodych muzułmanów, ich rodzice pobrali się jeszcze w kraju pochodzenia, oni robią to tutaj. Pobierają się zgodnie z prawem muzułmańskim, tak jak rodzice, i często są święcie przekonani, że to wystarczy - tłumaczy.

Jednak czasami mężczyźni specjalnie unikają rejestracji małżeństwa. - Mogą wziąć sobie dowolną liczbę żon, bo po pierwsze - według prawa to w ogóle nie są żony, a po drugie - nie mają wobec nich żadnych zobowiązań po rozwodzie - tłumaczy Chan i przypomina, że w takim związku żadne z partnerów nie ma prawa do alimentów, renty czy wypłaty ubezpieczenia w przypadku rozwodu lub śmierci. Są też jednak pary, które świadomie odkładają ślub cywilny na później, a nikah uznają za świetny sposób na wypróbowanie swojego związku.

Szajsta Gohir, szefowa brytyjskiej Sieci Muzułmanek, uważa, że problem często wynika z niedoinformowania. - Brytyjskie prawo bez szemrania uznaje muzułmańskie małżeństwo zawarte przed przyjazdem do Wielkiej Brytanii, w kraju, gdzie jest ono legalne i nie ma obowiązku jego rejestracji - tłumaczy w BBC. - Ale już identyczny związek zawarty tutaj jest nielegalny, co wprowadza wielkie zamieszanie.

Nierejestrowane małżeństwa muzułmanów są także solą w oku szefa Muzułmańskiego Parlamentu Wielkiej Brytanii dr. Gajasaddina Siddikiego. - Moi koledzy i ja ciągle mamy do czynienia z ludźmi, którzy wszystko stracili, bo małżeństwo było bezprawne - opowiada. - W takiej sytuacji uzyskanie dla pokrzywdzonej strony jakiejkolwiek sprawiedliwości jest praktycznie niemożliwe.

Według Siddikiego, chociaż trudno jest określić liczbę takich związków, na pewno są to tysiące par i liczba ta stale rośnie w miarę jak w związek małżeński wstępuje coraz więcej młodych muzułmanów.

Źródło: Gazeta Wyborcza

24 sty 2010

Rozwódki z Arabii Saudyjskiej i traktowanie molestowanych kobiet

W ostatnich trzech latach rozpowszechniło się w Arabii Saudyjskiej celebrowanie rozwodów przez kobiety - świętowanie wolności i uwolnienia się z jarzma swoich mężów.

Jak podają oficjalne statystyki, w ciągu ostatnich 20 lat skala rozwodów w Arabii Saudyjskiej wzrosła z 25 % do 60%.

(The MEMRI Blog)

Ciekawe dlaczego tak celebrują. Według rodzimych konwertytek, to kobiety muzułmańskie mają prawa, wolność i są takie szczęśliwe ...

Filipinka, która przyjechała do Arabii Saudyjskiej, aby polepszyć nieco poziom życia swoich trojga dzieci w wyniku molestowania seksualnego przez rodaka zaszła w ciążę. Wiedząc, że w Arabii Saudyjskiej nie wchodzi w grę extra szybki ślub z powodu ciąży postanowiła opuścić AS i wrócić na Filipiny. Niestety nie zdążyła opuścić tego barbarzyńskiego kraju, lekarz badający ją przed wyjazdem stwierdził, że jest ona w ciąży. Została zamknięta w więzieniu, wymierzono jej 100 batów w wyniku czego poroniła ...

17 sty 2010

Muzułmanie obleli benzyną i podpalili na ulicy Paryża aktorkę


Rayhana, to 45-letnia aktorka, pracująca w paryskim teatrze La Maison des Metallos. W 2000 roku uciekła z Algierii do Francji, i tu zaangażowała się w ruchu feministycznym zajmującym się sprawami opresji kobiet algierskich. Jej sztuka "At My Age, I Still Hide To Have A Smoke" przedstawia grupę kobiet algierskich, rozmawiających o ich życiu podczas wizyty w algierskim spa.
W ostatni wtorek wieczorem aktorka została zaatakowana w drodze do teatru przez dwóch muzułmanów - oblano ją benzyną i rzucono jej w twarz palącego się papierosa. Ogień nie rozprzestrzenił się tylko i wyłącznie dlatego, że było bardzo zimno. Nadpalił się tylko jej kapelusz. Aktorka podczas ucieczki chciała schronić się w pobliskiej restauracji, ale odmówiono jej pomocy. Udała się więc do swojego teatru La Maison des Metallos, w którym wystawiała swoją sztukę i zagrała w spektaklu, pomimo tego zdarzenia. Cztery dni wcześniej w tej samej okolicy dwóch mężczyzn zaczepiło ją i straszyło, mówiąc: "Powinnaś wiedzieć (pamiętać), kim jesteś, niegodziwa dziwko. To ostrzeżenie."
Policja paryska (sekcja antyterrorystyczna) wszczęła śledztwo. Detektywi policyjni biorą pod uwagę, że atakujący Rayhannę, to członkowie jednego z radykalnych ugrupowań islamskich.

Polityczne i muzułmańskie stowarzyszenia akcentują okropieństwo ataku. Minister Kultury, F. Mitterrand podkreśla sympatię dla aktorki i popiera jej odwagę. Sekretarz ds. spraw miasta Fadela Amara mówi, że taki incydent nie może być tolerowany. Stowarzyszenie muzułmanów "Foi et Pratique" dołączyło do tych opinii, mówiąc " Nic nie może usprawiedliwiać takich zdarzeń". Francuskie Stowarzyszenie Autorów Dramatycznych i Kompozytorów wyraża swoje zaniepokojenie tym, że wolność poglądów jest prześladowana we Francji.
Ugrupowanie "Ni Putes, Ni Soumises" (Ani Dziwki, Ani Podporządkowane), działające na rzecz praw kobiet pochodzących z północnej Afryki zorganizowało wczoraj demonstrację solidarności z Rayhana pod teatrem.

Żródło: TU i w wielu innych informacjach z Europy.

15 gru 2009

Pierwsza konferencja poświęcona molestowaniu kobiet w świecie arabskim

Jak podaje onet, w Kairze odbyla sie konferencja powięcona molestowaniu kobiet arabskich w muzułmanskich społeczenstwach. A oto co napisano na ten temat:

W świecie arabskim kobiety są molestowane na ulicach, w miejscach pracy, w szkołach, w środkach komunikacji - wskazywano na pierwszej poświęconej temu problemowi konferencji regionalnej, która odbyła się w niedzielę i poniedziałek w Kairze.
Aktywistki z 17 krajów wskazywały, że molestowanie kobiet jest nagminne, ponieważ prawo tego nie ściga, kobiety tego nie zgłaszają, a władze po prostu problem ignorują. Mówiono, że molestowanie - łącznie z dotykaniem i obrażaniem słownym - wydaje się mieć na celu wyparcie kobiet z miejsc publicznych, bez względu na to, jak są ubrane.

Do niedawna w ogóle nie było danych statystycznych, dotyczących molestowania kobiet w świecie arabskim. Coś się jednak zaczyna zmieniać. Podczas kairskiej konferencji zaprezentowano wyniki badań, wskazujące na powszechny charakter molestowania.

W Jemenie aż 90 proc. kobiet mówi, że tego doświadczyło, w Egipcie - 83 proc., w Libanie - 30 proc. Chodzi zarówno o zniewagi słowne, jak i o fizyczne molestowanie.

"Mamy do czynienia ze zjawiskiem, które ogranicza kobiecie swobodę poruszania się (...) i zagraża jej udziałowi w życiu zawodowym" - wskazywano w Kairze.

Źródło: onet.pl

7 paź 2009

Egipt - światełko w tunelu

Egipskie władze świeckie i religijne chcą zakazać wstępu do szkół i na uczelnie wyższe w muzułmańskiej chuście zasłaniającej twarz.
- Natychmiast zdejmij to z buzi, nie wiesz, że nikab [muzułmańska chusta zasłaniająca twarz] nie ma nic wspólnego z islamem? - zbeształ w zeszłym tygodniu kilkunastoletnią uczennicę szejk Said Muhammad Tantawi, jeden z największych autorytetów świata islamu, szef kairskiego uniwersytetu Al Azhar.

Nie pomogło tłumaczenie, że dziewczynka na co dzień w klasie odsłania twarz, a chustę założyła specjalnie na przyjście czcigodnego szejka. Od poirytowanego duchownego usłyszała, by nigdy nie zakładała nikabu i przestała się wymądrzać, bo Tantawi zna się na sprawach islamu dużo lepiej niż uczennica i jej rodzice.
Na koniec szejk zapowiedział, że lada dzień wyda fatwę, w której raz na zawsze zakaże zasłaniania twarzy uczennicom i studentkom w szkołach i uczelniach powiązanych z Al Azharem, a policjanci pilnujący wejść na uczelnie dostali już rozkaz niewpuszczania kobiet z zasłoniętymi twarzami.

Pomysł szejka to kolejny etap walki egipskich władz z rosnącą ich zdaniem radykalizacją muzułmanów. Tydzień wcześniej podobną propozycję przedstawił minister edukacji Hani Hilal, który zapowiedział, że kobiety zasłaniające twarz nie będą wpuszczane na państwowe uniwersytety i na teren akademików.

Minister i szejk swoimi rewelacjami wywołali w Egipcie prawdziwą burzę. Po obu wypowiedziach pod uczelniami protestowały tłumy studentek oburzonych "rażącym naruszaniem swobód religijnych i obyczajowych".

- Nie może być tak, że kobiety zasłaniające twarz są postrzegane jako ekstremistki i nie mogą korzystać z pełni praw! - oburza się Hossam Bagat z Egipskiej Inicjatywy Praw Osobistych.

Także deputowany z Bractwa Muzułmańskiego Hamdi Hasan nazwał decyzję Tantawiego "kompletnie nieodpowiedzialną" i wezwał go do rezygnacji. - Jeśli kobiety nie mogą nosić religijnych ubrań w religijnej instytucji, to gdzie w takim razie mają je nosić? - oburza się.

Jednak Abd al Mati Bajumi, inny naukowiec z Al-Azhar, obiecuje, że uniwersytet poprze ewentualną fatwę Tantawiego: - Wszyscy zgadzamy się, że nikab nie jest wymogiem religijnym. Talibowie zmusili kobiety do zasłaniania twarzy, a teraz to zjawisko się rozprzestrzenia i najwyższy czas je powstrzymać.

Nie wiadomo, czy nowe zasady uda się wprowadzić w życie. Ogłoszony w zeszłym roku zakaz zasłaniania twarzy przez pielęgniarki nigdy nie został wdrożony. Kiedy nosząca nikab kobieta nie została wpuszczona do biblioteki Amerykańskiego Uniwersytetu w Kairze, pozwała uczelnię i proces wygrała. Sąd najwyższy zdecydował, że całkowity zakaz noszenia nikabu jest niezgodny z egipską konstytucją.

Chociaż zdecydowana większość Egipcjanek zasłania włosy, do tej pory niewiele nosiło nikab, który jest najbardziej popularny w krajach Zatoki Perskiej. Większość autorytetów świata islamu przyznaje, że zasłona nie jest wymogiem religijnym, ale raczej nawiązaniem do przedmuzułmańskich tradycji starożytnego Wschodu.

Źródło: Gazeta Wyborcza

16 wrz 2009

Kobiety w Maroku

Pomimo poważnej reformy marokańskiego kodeksu rodzinnego dokonanej w 2004 roku przez parlament pod presją młodego króla Muhammada VI, seks pozamałżeński nie jest w Maroku dozwolony, podobnie jak homoseksualizm, ale nowa ustawa, znana jako Moudawana, nie daje żadnej ochrony kobietom.
Organizacja charytatywna o nazwie 100 (procent) Mamans, założona w 2006 roku przez Claire Trichot, z pomocą pewnej hiszpańskiej organizacji pozarządowej oraz prywatnych darczyńców próbuje zapewnić jedzenie, dach nad głową i edukację samotnym kobietom w ciąży. Znajduje im także dobry szpital położniczy, a następnie pomaga opiekować się dzieckiem i zdobyć pracę. Większość tych młodych kobiet została odtrącona przez swoje rodziny i porzucona przez ojców dzieci, mówi Trichot. – Seks pozamałżeński jest zakazany, więc samotne matki nie mają żadnych praw – dodaje. Meczety je ignorują, rodziny wyrzucają z domu, a policja nie wierzy nawet ofiarom gwałtu.

Moudawana spotkała się z dużym uznaniem. Dawała kobietom takie same prawa małżeńskie jak mężczyznom, w tym prawo do wystąpienia o rozwód, podniosła minimalny wiek kobiety umożliwiający zawieranie małżeństw z 15 do 18 lat i przyznała pierwszym żonom prawo do odmówienia zgody na poślubienie przez ich mężów drugiej żony. W świetle tej ustawy rozwód stał się procedurą prawną, zastępując dotychczasową tradycję polegającą na tym, że mąż, który chciał rozwieść się z żoną, wręczał jej po prostu list.
Nawet po pięciu latach kodeks rodzinny budzi wiele kontrowersji w całym kraju i wśród konserwatywnych duchownych, a wielu sędziów jest podatnych na korupcję, twierdzą organizacje wspierające prawa kobiet, jak Stowarzyszenie Wspierania Kobiet z Casablanki.Touria Eloumri, jego przewodnicząca uważa, że "najważniejsza jest filozofia nowej ustawy oparta na równości”. Ale, dodaje: – Trudno oczekiwać szybkich zmian mentalności i obyczajów w ciągu pięciu lat, a największym problemem jest korupcja wśród sędziów.
Poligamia jest wciąż legalna i zależna od zgody pierwszej żony, a cudzołóstwo pozostaje przestępstwem. Jeśli kobieta ponownie wyjdzie za mąż, zanim jej dziecko ukończy 7 lat, opieka nad nim automatycznie przechodzi na jej byłego męża, dlatego niektóre kobiety nie decydują się na ponowne zamążpójście. Wiele z nich domaga się głębszych zmian.
Ale występuje też "ostra reakcja" wobec nowego prawa, zwłaszcza wśród duchownych. Król, który jest też "zwierzchnikiem wiernych" przeforsował tę ustawę, mówiąc parlamentowi, że nie ma w niej niczego, co naruszałoby zasady islamu i nie ma niczego w islamie, co jej by przeczyło. Jego doradcy twierdzą jednak, że trzeba całego pokolenia, aby postawy Marokańczyków się zmieniły, i nikt nie rozważa pogłębienia reformy.
W niedawnym sondażu przeprowadzonym przez marokańskie czasopismo "TelQuel" i francuską gazetę "Le Monde" 91 procent Marokańczyków wyraziło się o królu z aprobatą. Ale według tego samego sondażu, a te wyniki zostały już utajnione przez władze i nigdzie w Maroku nie były publikowane, 49 procent respondentów stwierdziło, że Moudawana "daje kobietom zbyt wiele praw", a 30 procent uznało, że "przyznaje kobietom dostatecznie wiele praw" i nie powinno iść dalej.
Największym problemem młodych kobiet w Maroku jest jednak brak edukacji. Brakuje edukacji seksualnej, nawet w domu, a niemal 70 procent kobiet zgłaszających się do 100 (procent) Mamans to analfabetki – w całym kraju jest ich około 38 procent. – Opuszczają dom rodzinny i jadą do miast w poszukiwaniu pracy – mówi Trichot. – Tam mają więcej swobody i stykają się z mężczyznami, ale nie są na to przygotowane.

Fragmenty artykulu "The New York Times" Trudna emancypacja

14 wrz 2009

Apel o solidarność z kobietami w Iranie.


O międzynarodową solidarność z kobietami w Iranie apelowały w niedzielę podczas konferencji "Solidarność kobiet dla demokracji" panie zgromadzone w Pałacu na Wodzie w Łazienkach Królewskich. Polskie uczestniczki spotkania podkreślały, że nasza sytuacja jest "luksusowa" w porównaniu z Irankami oraz wyrażały podziw dla determinacji działań kobiet pochodzących z tego kraju.
Udział w konferencji, zorganizowanej przez Stały Sekretariat Wspólnoty Demokracji, wzięły m.in. Henryka Krzywonos-Strycharska, Danuta Huebner, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Jolanta Kwaśniewska, Joanna Szczepkowska.

Przybyło także ok. 20 gości zagranicznych, m.in. z USA, Irlandii, Białorusi, Libanu, Rosji, Francji, Izraela i Litwy, irańskie intelektualistki zamieszkałe poza tym krajem, a także przedstawiciele Międzynarodowego Komitetu Sterującego Wspólnoty Demokracji oraz waszyngtońskiej Rady dla Wspólnoty Demokracji.

Holenderka somalijskiego pochodzenia, feministka i publicystka walcząca z fundamentalizmem islamskim Ayaan Hirsi Ali, przekonywała, że świat zewnętrzny może i powinien być solidarny z Iranem, a światowa opinia publiczna może wywierać wpływ na kraje, gdzie łamane są prawa kobiet. Przywołała m.in. przykład Lubny Hussein - dziennikarki, pracowniczki misji ONZ w Sudanie uznanej za winną "czynu nieobyczajnego"... noszenia spodni w miejscu publicznym. Początkowo groziła jej kara 40 batów, ostatecznie wymierzono jej wysoką jak na warunki sudańskie grzywnę. Gdy odmówiła zapłacenia, przewieziono ją do stołecznego więzienia kobiecego Omdurman. Została z niego zwolniona, gdy sudański związek dziennikarzy zapłacił w jej imieniu karę w wysokości około 200 dolarów.
Maryam Hosseinkhan, dziennikarka, członkini Kobiecego Centrum Kulturalnego w Iranie, za jeden z największych sukcesów ponad stuletniej już walki o prawa kobiet irańskich uznała uruchomienie ruchu pokojowego, proreformatorskiego, który wyrzeka się przemocy - pomimo represji: aresztowań, tortur - jakim poddane są kobiety od przejęcia władzy przez urzędującego prezydenta Mahmuda Ahmadineżada.
Opowiadała o Kampanii na Rzecz Równości - działającej w oparciu o pracę wolontariuszy, którzy jeżdżąc po całym kraju rozmawiają z kobietami o ich prawach i konieczności reformy prawnej. Wolontariuszki zamierzają zebrać od obywateli irańskich milion podpisów pod petycją domagającą się zakończenia prawnej dyskryminacji kobiet w Iranie - podkreślała irańska dziennikarka. Dlatego - jak dodała - inicjatywa ta bywa nazywana również Kampanią Miliona Podpisów. Maryam Hosseinkhan mówiła, że do tej pory za zbieranie podpisów zatrzymano 50 kobiet, a wydostanie ich na wolność kosztowało "setki tysięcy dolarów".
Polki biorące udział w konferencji były poruszone relacjami o sytuacji kobiet w Iranie, zwracały uwagę, że sytuacja Polek jest nieporównywalnie lepsza.

Fragmenty artykułu onet.pl

1 wrz 2009

Globalne strategie konwersji chrześcijan na islam

Globalna strategia islamska

Konwersje chrześcijan w Europie i USA na islam zostały poddane debacie w niektórych krajach świata Zachodu. Nauczyciele muzułmańscy wzywają swoich imigrantów do zaangażowania w sprawy wiary. Wezwanie do nawracania jest zawarte w wielu islamskich pismach, nie tylko w książkach, ale również na wielu portalach internetowych, na DVD i stronach islamskich. Strategią globalnych mediów islamskich jest promocja konwersji chrześcijan na islam ilustrowana zarówno przykładami islamskimi jak i eksponowaniem unikanych tematów oraz promocją kultury i dyplomacji.

Trochę statystyki

Dokładne dane o ilości konwersji na islam na Zachodzie nie sa kompletne, gdyż nie są rejestrowane zbyt dokładnie. Dopóki dane nie sugerują, że jest to zjawisko masowe, nie ma takiej potrzeby. W Niemczech statystycy estymują, że kilka tysięcy rocznie chrześcijan konwertuje na islam. W Hiszpanii - ok. 20.000 w 2006 r., W USA ok 20.000 - 25.000. Liczba konwertujących wzrosła znacznie po ataku 11 września.
Chociaż dane nie sugerują, iż konwersje moga zmienić fundamentalnie aktualną demografię Europy, to nalezy zaznaczyć, że stwarzają konflikt wartości zachodniej demokracji. Wolność religii gwarantuje wszystkim prawo do własnych przekonań i własnej prawdy. Ale niektórzy konwertyci odrzucają tę liberalną podstawę wolności.
Ci sami muzułmanie, którzy akceptują konwersje na islam nie akceptują odejścia od islamu. Jeśli chociaż bardzo mały procent konwertytów na islam zostaje fanatykami, jest to już bardzo realne zagrożenie bezpieczeństwa, nie tylko dla ich otoczenia, ale też dla każdego kraju, do którego odbywa się ruch bezwizowy.
W związku z tym Department of Homeland Security (Departament Bezpieczentwa Wewnętrznego) rozpoczął wstępnie monitorowanie podróżujących z krajów, gdzie nie obowiązują wizy z USA.

Internet i promocja islamu

Strony internetowe zarządzane przez nauczycieli i organizacje muzułmańskie odgrywają ważną rolę w namawianiu chrześcijan na konwersje.
Stosunek do internetu jest zróznicowany. Wahhabiccy nauczyciele popieraja internet i tworzą swoje strony. Imamowie rozumieją, że internet jest dziś decydującym środkiem przekazu w pozyskiwaniu "dusz" oraz młodszej generacji, oraz to, że internet może być lepiej kontolowany i monitorowany w porównaniu do innych technologii.

Islamskie strony internetowe promują konwersje na kilka sposobów:
- bazowe przedstawianie islamu
- bazowe informacje dla nie-muzułmanów, którzy chcieliby konwertowac na islam
- wiadomości o tym, że islam jest najszybciej rozwijającą się religią świata
- poradniki instruktazowe dla muzułmanów na Zachodzie, instruujące jak przekonywać innych do islamu; niektóre poradniki są uszczegółowiane z czasem i sprawiają wrażenie ekspertyzy marketingowej.

Opowieści konwertytów

Kluczową metodą tej globalnej strategii jest promowanie konwersji jako opis byłej / byłego chrześcijanina, która/który konwertował na islam. Wspólnym wątkiem opowieści wielu konwertytów, sugerowanym pośrednio lub bezpośrednio, jest koncepcja konwersji: idea, iż każdy urodził się muzułmanem, ale jeszcze o tym nie wie (Abu Mohammed Abdullah Yousef); droga do islamu jest w związku z tym naturalna dla każdego człowieka.

Opowieści tego typu dzielą się zazwyczaj na trzy sekcje.
1. Autor objaśnia, dlaczego odsunął się od chrześcijanstwa lub ogólnie pisze o swoim zyciu.
2. W jaki sposób po raz pierwszy zetknął się i zaczął poznawać islam.
3. Gloryfikacja zalet islamu.

Autorzy wydają się opisywać realne życiowe doświadczenia, emocje, przekonania, popierając je szczegółami biograficznymi; niektóre dotykają wrażliwych sfer intymnych czy sytuacji kryzysowych w życiu. To kreuje wrażenie autentyczności czy też empatii i czytelnik zapomina, że ta swoista "spowiedź" jest częscią projektu promującego islam jako jedyną prawdziwą religię.
Konwertyci opisują okoliczności swoich konwersji, np. informacje w mediach na temat islamu, które spowodowały ich zainteresowanie tą wiarą, przyjaciele - muzułmanie, koledzy, sąsiedzi, którzy przyblizyli im islam, przypadkowe spotkania, podrózowanie do krajów muzułmanskich.

Najczęsciej powtarzane są cztery okoliczności:
1. Konwertyta wcześniej nie wiedział nic lub prawie nic o jedynej prawdzie islamu
2. Konwertyta nie przeszedł na islam dla korzyści materialnych czy socjalnych
3. Konwertyta prezentuje swoją drogę do islamu jako swój indywidualny wybór, nigdy pod naporem grupy
4. Konwertyta mówi, że do islamu przekonał się obserwując poszczególnych muzułmanów i chcąc dzielić z nimi prawdę, a nie poprzez nauki religijne.

Inni autorzy powtarzają jak echo, że często po przekazaniu woli konwersji słyszeli od innych muzułmanów: " poczekaj, dopóki nie będziesz pewna / pewny". Niektórzy piszą, że przed podjęciem decyzji myslenie o islamie stało się jak obsesja i upewniali się wtedy, że są muzułmanami.

Konwertyci przytaczają kilka głownych przyczyn konwersji:
- nie podoba im się chrześcijanstwo,
- islam jest bardziej nowoczesną religią
- islam jest religią egalitarną
- islam oddala ludzi od złych nawyków

Co dał im islam:
- świadome rozumienie świata
- harmonię życiową
- nadzieję
- odrzucenie wszelkich obaw
- spokój wewnętrzny
- odczuwanie obcowania z Bogiem.

Konwertyci odrzucają chrześcijaństwo jako irracjonalne i mówią, że zycie chrześcijanina jest puste. Dla kontrastu - islam jest religią racjonalną, dającą kontakt z Bogiem, wewnętrzny spokój i harmonię socjalną.
Muzułmańscy imigranci na Zachodzie są być może ważniejszym odbiorcą opowieści konwertytów. Przypominają im o ich korzeniach i o misji, jaką powinni spełnić (niektórzy, szczególnie młodzi muzułmanie na Zachodzie odchodzą od praktykowania nakazów religii i mało co na jej temat wiedzą).

Prawo każdego człowieka do nawrócenia, czy też prawo do konwersji na religię, którą sobie wybrał jest wyborem tego człowieka, jest podstawą stosunków społecznych krajów Zachodu.
Unikalny kontekst niektórych muzułmańskich konwertytów nie powinien być ignorowany, ponieważ:
- nie promują oni współistnienia dwóch cywilizacji w harmonii, tylko jednej, opartej na światowej islamskiej dominacji.



Fragmenty opracowania Muslim Strategies to Convert Western Christians
autorzy: Uriya Shavit and Frederic Wiesenbach


Więcej tu

30 sie 2009

Kampania islamska w Indiach

Muzulmanie w Kerali (Indie) czlonkowie organizacji NDF, prowadza kampanie konwersji mlodych hinduskich dziewczat na islam. Policja prowadzi juz sledztwo w sprawie tej kampanii. Dwie dziewczyny studiujace MBA w college w Pathanam-thitta, zaginely jakis czas temu. Po powrocie do domu zeznaly w sadzie, ze zostaly wywiezionedo Kozhikode, do domku na pustyni, gdzie grupa aktywistow utworzona w Campus Front, Shehenshah and Sirajuddeen przymuszala je do przyjecia islamu i podpisania kontraktow malzenskich.
W ciagu ostatnich pieciu lat zaginelo w tym rejonie 940 dziewczat. Raport policji ze stycznia informuje, ze w ostanim czasie przeszlo tam na islam ok. 4000 dziewczat.

Wiecej na ten temat:Indie - islamska kampania

28 sie 2009

Hamas i prawa kobiet

Hamas wydal zarzadzenie o tym,ze wszystkie uczace sie dziewczeta w Strefie Gazy nie ubrane w jilbab (islamska dluga, luzna suknia z dlugim rekawem) i chusty na glowie beda relegowane ze szkol. Zarzadzenie mowi tez, ze noszenie przez nie dzinsow skutkuje wyrzuceniem ze szkoly.
Na poczatku sierpnia wprowadzili inne zarzadzenie mowiace o tym, ze wszystkie kobiety - sedziny, pracujące w sadach strefy Gazy musza nosic hijab.
Zmiany nakazujace islamski ubior kobietom i dziewczetom sa systematycznie wprowadzane przez Hamas od 2007 roku.

Więcej na ten temat: Albo hijab, albo nauka / praca

26 sie 2009

Ramadan news - 10 letnia żona z Arabii Saudyjskiej

W ostatnią sobotę 10-letnia narzeczona zotała zwrócona przez jej ojca 80-letniemu narzeczonemu. Ojciec znalazł dziecko ukryte w domu ciotki od 10 dni. Narzeczony stwierdził: "Moje małzeństwo nie wykracza poza prawo szarii. Ojciec zgodził się i zdecydował o tym". Dodał, że był raczej zainteresowany staszą siostrą swojej młodej żony, ale małżeństwo nie doszło do skutku z powodu uczęszczania do szkoły tejże. "W tej sytuacji ojciec zaproponował młodszą córkę. Pozwolono mi ją obejrzeć zgodnie z prawem szariatu i zgodziłem się."
Maatouq Al-Abdullah, członek Narodowego Stowarzyszenia Praw Człowieka (NSHR) stwierdził, że nie istnieją w AS żadne regulacje dotyczące ograniczenia wieku dziewczynek wydawanych za mąż. Takie małżeństwa są rozpatrywane w kontekście pogwałcenia konwencji praw dzieci, którą AS podpisała i w której wiek dorosłości okreslony jest na 18 lat.

A czy polskie muzułmanki z Arabii Saudyjskiej zdają sobie sprawę, że któregoś dnia ich mąż może też sprzedać młodocianą córeczkę jakiemus obleśnemu staruchowi (bo może w domu się nie przelewać, a gromadka dzieci rośnie w tempie co rok - to prorok).

CHILD BRIDE TURNED OVER TO 80-YEAR-OLD HUSBAND

Egipt, a molestowanie seksualne kobiet

Przeprowadzane w Egipcie ankiety i badania (wród Egipcjanek, nie turystek) pokazaly, ze 83 % kobiet jest regularnie molestowanych seksualnie. Okolo 62% Egpcjan przyznało się, że molestowało kobietę przynajmniej raz.
Molestowanie przybralo bardzo wysoki, niebezpieczny poziom - przyznaje Sheikh Saad al-Takky, urzędnik Ministerstwa Religii. Podjete muszą być poważne akcje, aby przeciwdzialac temu procederowi i Ministerstwo zdecydowalo się tym zająć.
Na tę okolicznoć ministerstwo wydalo 35-stronicową broszurę na temat molestowania seksualnego kobiet i zajęlo się jej dystrybucją w meczetach i miejscach modlitwy. Broszura zawiera definicję molestowania oraz analizę powodów tak wielkiego wzrostu tego procederu w ogromnym konserwatywnym społeczenstwie egipskim.
Oprócz wielu innych przyczyn autor zwraca uwagę na to, że niektóre kobiety prowokują swoim strojem wzrost molestowań. "Generalnie ubrania są ważne dla człowieka, ale dużo ważniejsze są dla kobiet, gdyż powinny chronić je przed molestowaniem."
Broszura uczula kobiety na noszenie chust i pelne okrywanie ciała - wtedy bdą chronione przed zaczepkami.
Egipskie Centrum Praw kobiet w 2005 roku zgłaszało molestowanie na poziomie 83% pomimo "wlasciwego" ubioru. Dzialaczki informuja, ze 2005 roku 69% przypadków molestowania zdarzylo się na ulicy, 42% w srodkach transportu publicznego, 42% na plaży, a w miejscach pracy 6%.
Niedawne akcje rządu doprowadzily do aresztrowania wielu mężczyzn molestujących kobiety na ulicach.
Imamowie w meczetach czytają broszurę przed i po modlitwach, by ostrzec o niebezpieczeństwie wynikającym z molestowania. Niektórzy powięcili całe kazania temu tematowi przed piątkowymi modlitwami.
Ministerstwo, imamowie twierdzą że ta akcja przyniesie pozytywne skutki, ale niektórzy socjolodzy już nie są tacy optymistyczni: Ludzie zbyt mocno odzielają swoje codzienne życie od religii - twierdzi Acer Yasser, specjalizująca się w tej tematyce. Problemem jest to, że niestety często to modlący się regularnie mężczyźni są tymi molestującymi kobiety. Yasser krytykuje główne przesłanie wydanej broszury, w której za glowną przyczynę molestowania uważa się sposób ubrania kobiety. Ksiązka daje bardzo dobre argumenty molestującym - mówi.

Egipt nie ma żadnych zapisów w prawie karnym dotyczących molestowania seksualnego. Egipskie Centrum Praw kobiet wystosowalo do parlamentu list, w którym domaga się ustanowienia kar za molestowanie. Chociaż procedura ustanowienia nowego prawa trwa bardzo dlugo, kobiety są pelne nadziei, iż pewnego dnia takie prawo będzie obowiązywalo w Egipcie.
Molestowanie seksualne powoduje przykre konsekwencje - jest grupa kobiet, która po tych dowiadczeniach nie wychodzi w ogóle z domu.

Egypt's Mosques Fight Sexual Harassment

23 sie 2009

Była muzułmanka, autorka książki o szariacie “Cruel and Usual Punishment” Nonie Darwish

Osoby, które porzuciły islam potrzebują ochrony ze strony rządu Stanów Zjednoczonych i sytemu prawnego. Potrzebujemy ochrony przed islamskim prawem szariatu

Muzułmanie, którzy odrzucają islam są narażeni na śmierć. Ludzie tworzący system prawny i dziennikarze zdają się tego nie zauważać. Przykładem może tu być sprawa 17-letniej Amerykanki Rifqy Bary. Sąd Stanów Zjednoczonych potrzebuje dowodu, że islamskie prawo skazuje apostatów na śmierć i zezwala każdemu przypadkowemu muzułmaninowi, a nawet członkom rodziny na morderstwo. Sądu niedostatecznie przekonują jednoznaczne zapisy „Koranu”. Bary po tym jak porzuciła islam i przeszła na chrześcijaństwo, w obawie o własne życie musiała uciekać z Ohaio aż na Florydę.

Będę pisać artykuły i książki o islamskim prawie religijnym, szariacie, dopóki Zachód w pełni nie uświadomi sobie, że szariat i demokracja nie mogą istnieć obok siebie, oraz że zagraża on zachodniemu stylowi życia – pisze Drawish.

Oto kilka przepisów dotyczących apostazji w reprezentujących główne nurty islamu księgach szariatu .
apostaci mają trzy dni na okazanie żalu i powrót do islamu; jeśli nie chcą tego uczynić, czeka ich natychmiastowa śmierć. W tej kwestii wszystkie księgi szariatu są zgodne (przepisy Hanafi, Shafi’i f1.3, prawo Hanbali (za Al Mughni), prawo Maliki oraz Skodyfikowane prawo Islamu).
kalif ma obowiązek wezwać apostatę do żalu i powrotu do islamu; jeśli apostata to zrobi, nie zginie, natomiast jeśli odmówi, zostanie natychmiast zabity.
rodzinie nie wypłaca się odszkodowania za zabicie apostaty (nie przysługuje im również żadna inna forma rekompensaty, ponieważ zginął ktoś, kto zasługiwał na śmierć)
świadectwo apostaty nie ma mocy prawnej
apostata nie ma prawa dziedziczyć po rodzicach będących muzułmanami
małżeństwo z apostatą zostaje natychmiast rozwiązane, jeśli małżonek/małżonka pozostaje przy islamie

Powyższe regulacje prawne od ponad 1400 lat zniewalają muzułmanów pod groźbą śmierci za żelazną zasłoną państwa islamskiego. Prawa zachęcające do zabijania nie-muzułmanów, a szczególnie tych, którzy porzucili islam, rozciągają się nie tylko na poszczególne osoby, ale również na całe (nie-muzułmańskie) narody.

Według szariatu, nie-muzułmańkie narody zaprasza się do przejścia na islam, a jeśli odmówią, należy rozpocząć dżihad. Szariat ładnie nazwał przykazanie nakazujące pełne przemocy wojny przeciw nie-muzułmanom, a dżihad stał się świętym obowiązkiem każdego muzułmańskiego przywódcy, jak i każdego muzułmanina.

Liczba muzułmanów, którzy są tak znieczuleni, że nie odczuwają cienia sympatii, czy też poczucia winy wobec zamordowanych w imię dżihadu apostatów jest przerażająca. W Pakistanie, Egipcie, Arabii Saudyjskiej czy Iranie większość ludzi wierzy, że apostaci muszą zginąć i że dżihad przeciw nie-muzułmańskim krajom to punkt honoru. Nie chciałabym by podobnie znieczulica zadomowiła się na Zachodzie, jednak milczenie zachodnich mediów jest przytłaczające.

Władze Stanów Zjednoczonych muszą chronić swoich obywateli nie tylko przed terroryzmem i dżihadem, ale również przed islamskim prawem skazującym apostatów na śmierć i zachęcających do samowolnego wymierzania sprawiedliwości na ulicach.

W jaki sposób była muzułmanka jak Rifqa może żyć spokojnie w Ameryce, kiedy w pobliskim meczecie wierni słuchają nauk nakazujących im zabijać muzułmanów, którzy odeszli od religii? Jesteśmy w tarapatach nawet, jeśli jak się powszechnie uważa 10% amerykańskich muzułmanów stosuje się do szariatu. Islamskie źródła takie jak hadis Sahih (9:50) podają, że Mohamet powiedział: żadnego ummy (członka wspólnoty muzułmańskiej) nie spotka kara śmierci za zabicie kafira (niewiernego)…Zabijcie każdego, kto porzuci islam.

Apostata nie zazna spokoju, nawet na Zachodzie. To zagrożenie jest realne i będzie znacząco przybierać na sile wraz ze wzrostem liczby muzułmanów i tych, którzy domagają się szariatu jako wolności religijnej. Żadna religia nie powinna dawać wyznawcom prawa do mordowania innych.

Nonie Darwish tłum. JB za jihadwatch.org

21 sie 2009

"Religia pokoju" i chrześcijaństwo


Polskie konwertytki na islam w każdej niemal rozmowie na temat fundamentalistów islamskich używają argumentów typu, że to nie islam, a pojedynczy, niedobrzy ludzie przyczyniają się do złej opinii tej jedynej słusznej „religii pokoju”; że islam i muzułmanie są szykanowani, oczerniani na podstawie wyolbrzymionych pojedynczych przypadków; że muzułmanie szczególnie dotknięci są swoistym „rasizmem” w Europie, Ameryce i krajach niemuzułmanskich.

Jak to było na początku? Jak powstawało chrześcijaństwo?
Głownym przesłaniem Jezusa było "Miłujcie się wzajemnie...". Chrześcijaństwo było religią ludzi ubogich i niewolników.Stało się religią panującą w cesarstwie rzymskim nie dzięki mordowaniu przeciwników, lecz mimo zaciekłych prześladowań jego wyznawców. W późniejszych wiekach różnie bywało, ale początki chrześcijaństwa były całkowicie pacyfistyczne.
Islam od początku był religią wojowników. Mahomet osobiście mordował niechcących przyjąć nowej wiary. Między Indiami a Atlantykiem nie ma chyba ani jednego kraju muzułmańskiego, który nie zostałby na islam nawrócony inaczej niż ogniem i mieczem. Mówienie, że dzisiejsi fundamentaliści nie reprezentują islamu jest bez sensu. Fundamentaliści reprezentują islam najbliższy ideałowi Mahometa. Muzułmanów twierdzących , że islam jest religią pokoju, można nazwać heretykami.
W rozumieniu prawa muzułmańskiego świat dzieli się na dwie sfery:
• dar al Islam, czyli tereny pozostające pod władzą muzułmanów,
• oraz dar al Harab, czyli teren wojny; ta strefa to obszary pozostające pod władzą niemuzułmanów.
Jednak cała ziemia należy do Allaha, więc rejony, w których żyją niemuzułmanie, pozostają w ich władzy nielegalnie i tylko czasowo. Gdy przyjdzie pora, zostaną im odebrane. Tylko władze muzułmańskie są legalne. Wcześniej czy później tereny niewiernych zostaną podbite i poddane władzy ich prawowitych właścicieli — czyli muzułmanów.
Przewaga techniczna i gospodarcza świata Zachodu powoduje, że mało który przywódca muzułmański głosi dzisiaj te poglądy publicznie. Jednak po cichu... to co innego. Gdyby bliżej przysłuchać się temu, co mówią wiernym niektórzy immamowie z Paryża, Londynu czy Berlina albo czego uczy się dzieci w szkołach w krajach muzułmańskich, to można by się dowiedzieć rzeczy arcyciekawych. Niestety, nie wszyscy próbują się to usłyszeć, a tych, którzy zadadzą sobie trud, aby mówić publicznie o tym, co w tym czy tamtym meczecie opowiada się wiernym, zawsze można zakrzyczeć jako rasistów.
Obecnie chrześcijanie krajów arabskich zamieszkują przede wszystkim kraje Bliskiego Wschodu, zwłaszcza Liban, Syrię, Irak, Jordanię, Palestynę, a w Afryce Północnej Egipt. Jest również grupa chrześcijan w Sudanie. Inaczej sytuacja wygląda w krajach Zatoki Perskiej i w Afryce Północnej. Te tereny uległy całkowitej islamizacji. Faktem jest, że znaczna część ludności krajów Zatoki, zwłaszcza Emiratów, Kuwejtu, Bahrajnu, Omanu, Kataru, czy nawet Arabii Saudyjskiej, gdzie wiara nie muzułmańska jest nielegalna, wyznaje chrześcijaństwo, jednak jest to ludność obcego pochodzenia.

Co roku z przyczyn religijnych zabijanych jest ok. 170 tysięcy chrześcijan. Szacuje się, że w minionym wieku zginęło jako ofiary 45 mln chrześcijan. Ludzie giną tylko za to, ze są wyznawcami Chrystusa. Przykładem są zabójstwa misjonarzy (w tym tez kilku Polaków) w Afryce i Azji oraz mordy w Sudanie. Fala zabójstw wiernych i podpaleń kościołów przetoczyła się ostatnio przez Indie. Na liście krajów, w których Kościół jest ustawicznie dyskryminowany, znajdują się kraje komunistyczne: Korea Północna i Chiny, a także Nigeria, Sudan, Arabia Saudyjska, Laos, Wietnam, Iran, Turkmenistan, Malediwy, Bhutan. Zła sytuacja chrześcijan jest również w Bangladeszu, Pakistanie, Turcji i Indonezji. Do prześladowań i zniewag dochodzi także w wielu innych państwach, głównie muzułmańskich. Pogarsza się także sytuacja w tych krajach, gdzie toczą się wojny np. w Iraku, Somalii i na Bliskim Wschodzie. Bycie chrześcijaninem na przykład w Egipcie czy Turcji oznacza zakaz zatrudnienia albo zamknięcie drogi awansu w instytucjach publicznych, także w wojsku i policji. To najłagodniejsza forma dyskryminacji religijnej. Są bowiem kraje, gdzie za przejście na chrześcijaństwo płaci się życiem. Tak jest w Arabii Saudyjskiej, Pakistanie czy Bangladeszu, gdzie obowiązuje prawo szariatu, albo na Sri Lance czy w Bhutanie, gdzie religią państwową jest buddyzm.
Rządy państw islamskich, nawet te określane mianem umiarkowanych, często naruszają prawa chrześcijańskich mniejszości. Nadużycia polegają na dokonywaniu bądź przyzwalaniu na akty agresji przeciwko tym mniejszościom, również takim jak porwania, zmuszanie do przyjęcia religii islamskiej, wtrącanie do więzienia, niszczenie kościołów, tortury, gwałty i egzekucje.
Jednym z największych “gwałcicieli” wolności wyznania jest Arabia Saudyjska – strażnik najświętszych miejsc islamu: Mekki i Medyny. Arabia Saudyjska zabrania wyznawania jakiejkolwiek innej religii. Muzułmanin uznany za „winnego” przejścia na chrześcijaństwo może zostać skazany na śmierć za porzucenie własnej religii. Każdy, kto próbuje nawrócić muzułmanina na chrześcijaństwo, może zostać aresztowany, wydalony z kraju lub ukarany śmiercią. Według informacji chrześcijańskiej organizacji The Voice of the Mar-tyrs w sierpniu 2008 roku pewien Saudyjczyk, członek policji religijnej, gdy dowiedział się, że jego córka przeszła na chrześcijaństwo, obciął jej język, a następnie spalił ją żywcem. To nie jedyny taki przypadek. Konwertytom obcinane są ręce, są nawet krzyżowani. Do takich zbrodni doszło w Sudanie i w Etiopii. Z objętego wojną Iraku uciekają chrześcijanie prześladowani przez szyitów. W 2003 roku żyło ich tam 800 tysięcy, obecnie jest ich tylko około 300 tysięcy.
Najgwałtowniejsze akty przemocy w świecie islamskim pozostają jednak poza sferą kontroli rządów. Od czasu ataku na Nowy Jork z 11 września 2001 r. Zachód zdał sobie sprawę z istnienia globalnych sieci terrorystycznych. Najbardziej znaną pozostaje Al Kaida, jednak istnieją również inne, wykorzystujące różne napięcia religijne dla swoich politycznych celów. Coraz więcej islamskich ekstremistów interpretuje wezwanie do dżihadu jako wezwanie do przemocy. Zmuszanie chrześcijan i innych „niewiernych” do przyjęcia islamu traktują oni jako nakaz religijny. Tych, którzy się na to nie godzą, należy wypędzić lub zabić. Coraz bardziej wzrasta także presja narzucania religijnego prawa szariatu . Skutkuje to wzrostem prześladowań. W Nigerii uzbrojone grupy wypędziły chrześcijan z domów, by osłabić opozycję polityczną i utorować drogę do przyjęcia szariatu jako prawa państwowego.

Pamiętajmy, że mniejszości chrześcijańskie w świecie islamu nie cieszą się takimi przywilejami, jak mniejszości muzułmańskie w Europie. Nikt nie zapewnia im ochrony prawnej ani swobód religijnych, które posiadają europejscy muzułmanie. Gdy w Europie wyznawcy Mahometa otrzymują wsparcie finansowe od rządów, na Bliskim Wschodzie są prześladowani a nawet zabijani.

W Europie masowo stawia się meczety ...



Opracowane na podstawie informacji znalezionych na następujących stronach:
TOMASZ WŁODEK - Czego nie powiedział...
MATEUSZ RZESZUT - Historia, tradycje i teologia...
ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
250 mil. chrześcijan ...